dps.pl home O serwisie www.dps.pl Prezentacja Domu Pomocy Spolecznej
       
Domy Pomocy Spolecznej prawo organizacje radar mieszkańcy recenzje oferty świat extra
 

 

Ochrona danych osobowych, tajemnica służbowa
a prawa mieszkańców

[omówienie]

W relacjach z otoczeniem istnieją w placówkach "drażliwe miejsca" - miejsca, gdzie może dojść (i często dochodzi) do naruszenia prawa mieszkańca do prywatności i intymności. Niestety w tych samych miejscach dochodzić może też do naruszenia tajemnicy służbowej czy tajemnicy danych.
Poniższy schemat uzmysławia, że "drażliwych miejsc" nie jest mało i umiejscowione są one w wielu punktach kontaktów z otoczeniem. Równocześnie jednak czytelnie pokazuje on, gdzie niebezpieczeństwo naruszenia praw jest największe. Sytuacja może się różnić znacząco w zalezności od warunków lokalowych i przyjętych w danym dps-ie rozwiązań. O różnicach decyduje też profil placówki - w najlepszej sytuacji są ośrodki dla osób starszych...

Z lewej strony schematu widać umiejscowienie mieszkańca w strukturze domu (w ramach grupy mieszkalnej, a następnie szerzej w ramach placówki). Grupa mieszkalna to jednak także inni mieszkańcy. Jak pokazuje schemat istnieją dwie możliwości kontaktu z mieszkańcem (zakładając, że bezpośredni kontakt mieszkańca z otoczeniem - z pominięciem grupy jest sporadyczny):
ˇ kontakt bezpośredni "na terenie" grupy mieszkalnej, ale z pominięciem innych współmieszkańców
ˇ kontakt pośredni z udziałem czy "mimowolnym" zaangażowaniem współmieszkańców.


W ramach grupy mieszkalnej często nie ma po prostu innej możliwości kontaktu z mieszkańcem niż ta z udziałem innych (brak małych pokoi mieszkalnych, wspólny korytarz czy sala pełniąca rolę świetlicy, sali dziennego pobytu). Stąd w trakcie kontaktów z konkretnym mieszkańcem osoba czy grupa z zewnątrz (uwidoczniona w środkowej części schematu) świadomie lub nie narusza prywatność innych mieszkańców.
Równocześnie naruszone są prawa do intymności kontaktów konkretnego mieszkańca. Ma to miejsce właściwie niezależnie od tego, kto z otoczenia takie kontakty nawiązuje czy realizuje. Widać, że sytuacja taka dotyczy nawet pracowników placówki.


Grupa określona jako "goście z zewnątrz" w zasadzie nie ma nawet możliwości ominięcia współmieszkańców w swych kontaktach z konkretną osobą (nie zna i nie ma zaproponowanej takiej możliwości). Pozostałe grupy możliwość ominięcia takiego "drażliwego punktu" mają, jednak jest ona wykorzystywana znacznie rzadziej. Ominięcie współmieszkańców jest możliwe np. poprzez poproszenie konkretnego mieszkańca o przyjście do innego pokoju czy poza grupę. Jest to forma znacznie bardziej kłopotliwa, a i pomieszczeń to umożliwiających jest niewiele.
W przypadku wizyt edukacyjnych czy gości z zewnątrz najczęściej celem samym w sobie jest grupa mieszkalna jako pewna całość - intymność, prywatność poszczególnych osób czy tejże grupy jako całości pozostaje poza zainteresowaniem odwiedzających. Naruszenie zasad czy praw jest więc niejako celem, choć prawie nigdy nie jest to świadomym założeniem. W przypadkach tych osobą wprowadzającą jest zawsze pracownik, co stanowi niejako przyzwolenie do takiego działania. Można zresztą uznać, że faktycznie to ów "oprowadzający" pracownik bierze na siebie odpowiedzialność za łamanie zasad.

Bezbronność mieszkańca uwidacznia się jeszcze wyraźniej w prawej części schematu. Naruszenia danych czy prawa do intymności mają miejsce również bez jakiegokolwiek udziału (obecności) mieszkańców. Taka sytuacja występuje czasami w kontaktach członków grup odwiedzających placówkę z własnym otoczeniem zewnętrznym. Informacje i spostrzeżenia z placówki - także w odniesieniu do konkretnych mieszkańców są przekazywane osobom trzecim, tzn. osobom i środowiskom, które nie znają placówki czy mieszkańca z autopsji.
Jak się jednak wydaje, kontrolowanie tego czynnika nie jest możliwe bezpośrednio, lecz przede wszystkim przez uregulowanie zasad dostępu do życia prywatnego mieszkańców na terenie samej placówki i grup mieszkalnych.

Sytuacja wydaje się dość absurdalna. Omawianie tak "mało istotnego" problemu może być przecież oceniane jako tegoż problemu wymyślanie. Korzystne dla mieszkańców rozwiązania będą równocześnie niewygodne, a często i niekorzystne dla dotychczasowej sytuacji pracowników placówki opiekuńczej, rodzin mieszkańców i innych odwiedzających dom. Niektóre regulacje mogą wywołać odruch niezadowolenia czy zdziwienia ze strony przełożonych kierownictwa domu, instytucji kontrolnych czy reprezentantów szkół (wizyty o charakterze edukacyjnym).

W Polsce nadal domy pomocy społecznej się zwiedza i ocenia, podczas gdy raczej nikt nie wyobraża sobie zwiedzania i oceniania domów prywatnych, w których mieszkają pracownicy... W wielu sytuacjach w prywatność ingeruja pracownicy SANEPIDU - w zakresie, na jaki nie pozwolono by nawet w szpitalach.

Poprawa istniejącej sytuacji ma na celu głównie ucywilizowanie podejścia do prywatności osób niepełnosprawnych (mieszkających w placówkach opiekuńczych) i wprowadzenie metod umożliwiających respektowanie ich godności, praw ludzkich i obywatelskich. Innymi słowy, wprowadzenie konkretnych rozwiązań ma mieć za podmiot mieszkańca domu pomocy społecznej, a nie jego otoczenie. To tę grupę należy zrównać w prawach z innymi, pomimo ewentualnych negatywnych skutków dla osób z otoczenia społecznego...

Zróbmy to we własnym zakresie

W tym miejscu zwracamy uwagę na możliwość istniejącą od zawsze, ale chyba nigdy nie wykorzystywaną - stworzenia na terenie pojedynczej placówki własnej "karty praw mieszkańca", własnego regulaminu uwzględniającego wszystkie sprawy drażliwe (w wielu domach regulaminy tego typu istnieją, ale obejmują najczęściej sprawy najmniej istotne z punktu widzenia praw ludzkich). Powinien on zostać stworzony w gronie specjalistów placówki. Konsultacja prawnicza wydaje się bezwzględnie wskazana.

A jednak pieniądze

Cokolwiek by nie mówić, jakkolwiek by ten temat omijać - do pieniędzy nawiązać trzeba. Można pisać o niskiej kulturze ludzi, o zaszłościach realnego socjalizmu, o braku przestrzegania prawa. Część przyczyn tkwi z pewnością w fatalnej sytuacji materialnej ośrodków opiekuńczych. Jak zapewnić intymność, jeśli brak pomieszczeń prywatnych lub są one karykaturą tychże. Jak ograniczyć wizyty "ludzi na stanowiskach", skoro od nich zależą mizerne fundusze i właśnie pokazanie nadmiernego zagęszczenia pomieszczeń mieszkalnych może te fundusze zwiększyć. Jak ograniczyć wizyty rodziców jednego mieszkańca na prywatnym terenie innych jeśli brakuje pieniędzy na modernizację wewnętrznych sieci telefonicznych, przyzywowych, brak miejsc spotkań, a rozmieszczenie pomieszczeń jest dalece niedoskonałe. Bez odpowiedniego finansowania wszystkie inne metody mogą okazać się iluzoryczne, a ich wprowadzenie przeciągnie się w nieskończoność.

Uświadamianie i szkolenie - czyli pieniądze raz jeszcze

Przy obecnej dramatycznej sytuacji finansowej placówek opiekuńczych aż nie wypada wspominać o tym, że konieczne są szkolenia personelu także w zakresie praw mieszkańców. Ciągłe jednak uświadamianie tychże praw wydaje się dobrą drogą do uzyskania efektów w sferze świadomościowej. Jednym z czynników wspierających edukację powinny być nowe wzory druków zakresów obowiązków pracowniczych - znacznie bardziej szczegółowe i obejmujące właśnie relacje mieszkaniec <> pracownik <> kierownictwo placówki <> rodziny mieszkańców <> osoby z zewnątrz <> dane w formie pisemnej.
Skuteczność wszystkich działań wymaga też skuteczniejszych metod kontroli ze strony przełożonych personelu opiekuńczego. Pracownik powinien zdawać sobie sprawę, że prywatność mieszkańca jest czymś ważnym, czymś, na co zwraca się uwagę i co stanowi o humanistycznych założeniach ośrodka...

Zajrzyj jeszcze tutaj:

  • USTAWA z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (wybór) więcej...
  • ROZPORZĄDZENIE MINISTRA SPRAW WEWNĘTRZNYCH I ADMINISTRACJI z dnia 3 czerwca 1998 r. w sprawie określenia podstawowych warunków technicznych i organizacyjnych, jakim powinny odpowiadać urządzenia i systemy informatyczne służące do przetwarzania danych osobowych.(wybór) więcej...

 


Ankieta





wyniki


© I-business group 2000
Webmaster