oprogramowanie komputerowe arisco

Domy Prawo O DPS, Kontakt

Siostry miłosierdzia - opieka nad potrzebującymi

wstecz

W każdym społeczeństwie jest spora liczba ludzi, których możliwości zachowania niezależnego sposobu życia są ograniczone. Na skutek różnych urazów, wrodzonych lub nabytych chorób, zmian wiekowych obserwuje się utratę albo osłabienie różnych funkcji organizmu. "Starość - nie radość" - głosi przysłowie, jeśli zaś, nie ma ani rodziny, ani bliskich, ani krewnych, to trzeba prosić obcych o pomoc...

Dawniej nazywano je siostrami miłosierdzia. Dzisiaj - to pielęgniarki. Spośród 70 etatowych sióstr na Litwie pozostało tylko 20. Państwo nie ma pieniędzy na opłacanie tak potrzebnej pracy. Dlatego więc w roku ubiegłym Litewski Czerwony Krzyż przy pomocy pokrewnej organizacji niemieckiej opracował projekt bezpłatnego przeszkolenia 300 wolontariuszek do opieki w domu nad chorymi samotnymi ludźmi.

Lidija Semënienë, koordynatorka sióstr miłosierdzia Czerwonego Krzyża powiatu wileńskiego, już od ponad 10 lat opiekuje się dziesięcioma niepełnosprawnymi osobami.

- Kiedy poinformowano nas, że nie ma pieniędzy na wynagrodzenia, nie mogłam przecież powiedzieć moim podopiecznym, że więcej już nie przyjdę - mówi pani Lida. - Jeśli nas opuścisz, to umrę, słyszałam od nich często. Po drugie, gdy od wielu lat opiekujesz się człowiekiem, staje ci się on drogi, jest jak gdyby członkiem rodziny. W żaden sposób nie mogę zapomnieć historii pewnej prawie stuletniej staruszki Natalii G., którą po przepisaniu na niego mieszkania, od razu opuścił siostrzeniec, mieszkający w Polsce. Ile razy do niego dzwoniłam, prosiłam, żeby chociaż od czasu do czasu przyjechał do ciotki. Ale daremnie. Wreszcie przyjechał, posadził staruszkę do samochodu i zabrał do siebie. Potem nie miałam o Natalii żadnych wiadomości, ale dopiero po pewnym czasie dowiedziałam się od sąsiadów, że u siostrzeńca niebawem zmarła.

W ogóle chcę powiedzieć, że darowizny mieszkań, ziemi i innego mienia negatywnie rzutują na dalsze losy ludzi starych. Dopóki mieszkanie nie jest przepisane, krewni lub sąsiedzi jeszcze się nieco troszczą, ale wystarczy, aby otrzymali pożądane mienie, gdy ich postępowanie zmienia się radykalnie.

Pani Lidija musi też szukać sprawiedliwości w innych instytucjach. Na przykład, pewna staruszka - Olga O., którą się opiekuje, z "Telekomasu" otrzymała rachunek na sumę 267 litów, za rozmowy z ... Izraelem, przy czym w godzinach nocnych. Mimo że nie ma nie tylko krewnych, ale nawet znajomych w tym dalekim kraju, rachunek musiała opłacić, "zanim nie zostaną wyjaśnione okoliczności", jak powiedziano jej w "Telekomasie". Chociaż odtąd minęło już sporo czasu, jednak winnych nie znaleziono, a pieniądze staruszki przepadły.

Jak już wspominałam, w tym roku przygotowano 300 wolontariuszek, które mają chodzić po domach i udzielać bezpłatnej pomocy samotnym chorym osobom. Średnio na każdy powiat Litwy przypada po 30 wolontariuszek. Powiat wileński ma ich najwięcej, bo 46 osób. Ale wcale nie każda może pracować jako siostra miłosierdzia. Młode dziewczyny nie wytrzymują długo. Na kursy przeważnie zapisały się kobiety w wieku średnim i nawet emerytalnym. W wydziale opieki społecznej każdej gminy inspektorzy wiedzą, kto i jakiej potrzebuje pomocy. Co prawda, do wielu ludzi przychodzą etatowi pracownicy z Centrum Pomocy Społecznej. Przynoszą oni ludziom starym artykuły spożywcze i leki, sprzątają mieszkania, odprowadzają do polikliniki, ale z reguły nie znają się na pielęgnowaniu chorych. Dlatego więc, zaistniała potrzeba zorganizowania kursów pielęgniarek.

Rozmawiałam z wieloma kobietami, które ukończyły te kursy. Naturalnie, że nie wszystkie będą mogły lub zechcą świadczyć ludziom starym bezpłatną pomoc. Ale większość tych kobiet jest gotowa pracować i złożyła pierwsze wizyty, zapoznała się ze swymi podopiecznymi.

Na Zachodzie ruch ten jest bardziej rozwinięty i ma duże doświadczenie oraz wieloletnie tradycje. My pod tym względem jesteśmy spóźnieni, ale istnieje nadzieja, że ruch sióstr miłosierdzia zakorzeni się również u nas. Najważniejsze, aby na Litwie znalazły się dziewczęta i kobiety z wrażliwym i współczującym sercem, gotowe do udzielania bezinteresownej pomocy samotnym i chorym ludziom.

Na zakończenie nieco statystyki. W roku ubiegłym 313 pielęgniarek Czerwonego Krzyża (razem z wolontariuszkami) opiekowało się 1528 osobami. Wśród nich 940 było inwalidami I i II grupy. Siostry miłosierdzia swych podopiecznych wizytowały 64,1 tys. razy. Samotni staruszkowie, chorzy często byli odwiedzani w Wilnie (310 podopiecznych), w Poniewieżu (115 podopiecznych), w Olicie (110 podopiecznych), w Szawlach (98).