oprogramowanie komputerowe arisco

Domy Prawo O DPS, Kontakt

Seksualni asystenci dla niepełnosprawnych

wstecz

(aut. Jacek Pawlicki, Gazeta Wyborcza 26.08.2006; dps.pl 6.09.2006)

 

Szwajcarska organizacja pozarządowa chce oferować radość seksu tym, dla których była ona dotąd nieosiągalna. Krytycy mówią: to specjalna prostytucja.

- Każdy zarzuca mi, że łamię tabu, ale tabu jest po to, by je łamać - mówi "Gazecie" Aiha Zemp, psychoterapeutka pilotująca kontrowersyjny projekt. Kiedy pytam ją, czy jest jakaś różnica między "pomocą seksualną" a prostytucją, odpowiada nerwowo: - Prostytutka bierze ok. 120 franków szwajcarskich za 10 minut pracy. Godzina naszej fachowej pomocy seksualnej będzie kosztowała 150 franków. 10 minut w wykonaniu zwyczajnej prostytutki to za mało dla człowieka na wózku, nie mówiąc już o okazywaniu wrażliwości i zrozumienia. Tego nie można zamówić w agencji.

Czy "asystenci" mają za sobą doświadczenie w seksbranży? - pytam. - Skąd. Jeden to były nauczyciel, mamy też tapicera i masażystkę - tłumaczy Zemp. - Niepełnosprawni też pragną seksu. Ale im dużo trudniej jest zaspokoić pragnienia - dodaje.

Zemp działa w organizacji Fabs (Niepełnosprawni i Seksualność). Namówiła federalne MSW, by wyłożyło na jej projekt 175 tys. franków szwajcarskich (ok. 430 tys. zł). 50 tys. dały władze dwóch kantonów, a 22 tys. pochodzi od organizacji charytatywnych. W przyszłym roku obiecały dalsze subsydia.

Fabs to jedyna organizacja w Szwajcarii zajmująca się problemem seksualności niepełnosprawnych. Nie ogranicza się do wydawania broszurek czy organizowania warsztatów psychologicznych. Od dwóch lat zatrudnia trzech mężczyzn i kobietę, którzy świadczą odpłatnie masaże erotyczne niepełnosprawnym z niemieckojęzycznych kantonów Szwajcarii.

Od wiosny 2007 Fabs chce rozszerzyć usługi. Szkoli "seksualnych asystentów", którzy będą za pieniądze uprawiali pełny seks z niepełnosprawnymi. Zemp zastrzega, że nie chodzi o stręczycielstwo. "Asystenci" zgadzają się na pracę z niepełnosprawnymi dobrowolnie i przechodzą trening psychologiczny, ucząc się wrażliwości na potrzeby ludzi na wózkach.

Granica w tych sprawach jest na tyle cienka, że wielu szwajcarskich psychologów kręci z niechęcią głowami. -To zwyczajna prostytucja. Nazywajmy rzeczy po imieniu - mówi agencji Swissinfo o projekcie Fabs Peter Wehrli, psycholog i szef Centrum Niezależnego Życia w Zurychu, które również zajmuje się problemami niepełnosprawnych.

Wątpliwości ma również Małgorzata Kościelska, profesor psychologii, wieloletnia kierowniczka Katedry Psychologii Klinicznej na Uniwersytecie Warszawskim, obecnie związana z Akademią Bydgoską. - Jeśli społeczeństwo zgadza się na prostytucję dla sprawnych ludzi, to dlaczego mielibyśmy odmawiać prawa do niej niepełnosprawnym, którzy mają takie same potrzeby? - pyta retorycznie. Osobiście sprzeciwia się prostytucji i uważa, że szwajcarską inicjatywę trzeba nazywać po imieniu - prostytucją obudowaną specjalną filozofią.

Prof. Kościelska tłumaczy, że nigdy nie zgodzi się na sprowadzanie potrzeb erotycznych do technicznej redukcji napięcia. Jej zdaniem problemy z seksualnością ludzi niepełnosprawnych trzeba załatwiać inaczej - poprzez przełamywanie ich izolacji, ułatwianie im kontaktów z innymi osobami.

Ale szwajcarska psychoterapeutka upiera się, że wybrana przez nią metoda jest właściwa. Stawia na szali swój autorytet i doświadczenie. Urodziła się z kikutami nóg i rąk, ale po bolesnej rehabilitacji nauczyła się z tym żyć, nie korzystając z protez. W1977 r. wystąpiła wraz z mężem w głośnym w krajach niemieckojęzycznych filmie dokumentalnym "Niepełnosprawna miłość".

W rozmowie z "Gazetą" Zemp zapewnia, że powiela wzorce z innych krajów. Podobne rozwiązania stosowane są od lat w Holandii i Danii. Toczyła się tam dyskusja, czy usługi seksualne dla niepełnosprawnych mogą być finansowane z ubezpieczenia społecznego. Najczęściej są jednak dotowane przez różne organizacje pozarządowe. Media nie wróżą projektowi Fabs długiego życia. Trzy lata temu z braku pieniędzy padł projekt edukacji seksualnej niepełnosprawnych.