oprogramowanie komputerowe arisco reklama: PRODUCENT OBUWIA PROFILAKTYCZNEGO WAŁĘSA & PALUCH s.c.

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz

(aut. Małgorzata Siuta - Gazeta Wyborcza 1.08.2007- 23.08.2007; dps.pl 4.09.2007)

Teksty uporządkowane są od najnowszego do najstarszego

Koniec głodówki w DPS-ie, jest kompromis

(Gazeta Wyborcza 23.08.2007)

Głodówka w DPS-ie zakończona. Każda ze stron zgodziła się pójść na kompromis. Strajkujący dostali 12-procentową podwyżkę płac i gwarancję udziału w ustalaniu budżetu powiatu.

Strajk głodowy w Domu Pomocy Społecznej w Brwilnie trwał od poniedziałku. Poprzedził go ciągnący się od kilku tygodni spór zbiorowy. Do strajku szykowali się także pracownicy placówki w Koszelewie. W Brwilnie głodowały cztery osoby - dwie pielęgniarki oraz dwie opiekunki. W poniedziałek miała dołączyć kolejna.

W czwartek rano kobiety zostały jednak zaproszone na rozmowy do starostwa powiatowego. Nie dojechały, bo jedna z nich zemdlała, trzeba było wezwać pogotowie. W ich zastępstwie do starostwa wybrali się inni pracownicy DPS-u. Po kilkugodzinnych rozmowach zarząd regionu płockiego NSZZ Solidarność podpisał porozumienie ze starostą.

Związki zawodowe od początku domagały się 30-proc. podwyżki płac. Organ prowadzący proponował sześć razy mniej. Nie pomogły kilkakrotne rozmowy i pośrednictwo profesjonalnego mediatora. Spór zakończył się głodówką.

W środę przedstawiciele starostwa zaproponowali protestującym 10 procent podwyżki. Oferta nie została przyjęta. Podczas czwartkowych rozmów podwyżka zwiększyła się o kolejne 2 proc. Oprócz niej związki zawodowe otrzymały zapewnienie, że ich przedstawiciele będą brali udział w posiedzeniach rady powiatu, poświęconych ustalaniu budżetu.

- Nie jesteśmy usatysfakcjonowani w stu procentach - mówi przewodnicząca związku zawodowego Solidarność w Brwilnie Maria Posiewka. - Bardzo ważne jest dla nas jednak prawo uczestniczenia w konstruowaniu budżetu. Nie tylko teraz, na przełomie października i listopada, ale również w kolejnych latach. Mamy to zagwarantowane na piśmie. Do tej pory nawet żaden dyrektor DPS-u nie brał udziału w takich obradach. W ich czasie mamy zamiar negocjować kolejną podwyżkę od stycznia.

Maria Posiewka przyznaje, że początkowo strajkujące kobiety planowały tylko zawiesić głodówkę. - Ostatecznie postanowiliśmy jednak ją odwołać - mówi. - Traktujemy drugą stronę poważnie. Myślę, że o nas nie zapomną.

- Ta podwyżka to dla nas 1 mln 250 tys. obciążenia - mówi starosta płocki Michał Boszko. - Na razie przekracza to możliwości naszego powiatu. Nie możemy jednak dać podwyżki tylko pracownikom strajkujących placówek. Musimy jednakowo potraktować wszystkich. Patrzę jednak na sprawę bardziej optymistycznie niż przed kilkoma dniami. Głównie dzięki obietnicy przewodniczącego płockiej Solidarności Wojciecha Kępczyńskiego. Obiecał wspierać nas w rozmowach z wojewodą.

Starosta przyznaje, że sytuacja z ostatnich dni zmusiła go do dokładnego przyjrzenia się organizacji pracy w placówkach na terenie powiatu. - Cały czas będziemy musieli szukać oszczędności - mówi. - Nie stać nas na utrzymywanie tak dużej sieci domów. Na razie zastanawiamy się nad podpisaniem kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia, który mógłby świadczyć usługi medyczne w DPS-ach. 450 miejsc pracy to bardzo dużo. Kilka lat temu, w czasie ogromnego bezrobocia, każde z nich było na wagę złota. Wtedy też ludzie byli skłonni pracować za mniejsze wynagrodzenie. Teraz sytuacja się zmienia.


Strajkujące odrzucają propozycję starosty

(Gazeta Wyborcza 22.08.2007)

Starostwo powiatowe złożyło propozycję pracownikom DPS-ów. - Ta oferta jest nie do przyjęcia, nie tędy droga - mówią główni zainteresowani.

W Domu Pomocy Społecznej w Brwilnie od poniedziałku trwa strajk głodowy. Prowadzą go cztery pracownice placówki. W najbliższym czasie ma dołączyć kolejna. Strajk zapowiadają również pracownicy DPS-u w Koszelewie. Związki zawodowe NSZZ "Solidarność" domagają się 30-procentowych podwyżek płac.

W reakcji na sytuację przedstawiciele starostwa powiatowego odwiedzili w środę placówki na terenie powiatu i złożyli ich pracownikom propozycję - 10 proc.podwyżki do pensji zasadniczej od września i gwarancja, że zostanie ona utrzymana również w następnym roku.

- Taka propozycja jest dla nas nie do przyjęcia - mówi przewodnicząca "Solidarności" w Brwilnie Maria Posiewka. - Nie zgodziłyśmy się na jej przyjęcie. Mimo to w czwartek rano jedziemy do starostwa na rozmowy. Nie spodziewamy się jednak przełomu i przerwania głodówki. Przeciwnie, w poniedziałek dołączy do nas kolejna osoba. Planowałyśmy, że nastąpi to już w czwartek, ale pojawiły się zarzuty ze strony starostwa, że dezorganizujemy pracę placówki i być może trzeba będzie przenieść pensjonariuszy do innych domów. Nie możemy się z tym zgodzić. Nie ma mowy o żadnej kryzysowej sytuacji. W okresie urlopowym zawsze jest dużo większe zamieszanie niż w tej chwili. Zobowiązałyśmy się jednak na piśmie, że w jednym czasie nie będzie strajkować więcej niż pięć osób. O kolejnej przystępującej do głodówki osobie musimy też poinformować z dwudniowym wyprzedzeniem.

W sporze zbiorowym z pracodawcą są także pracownicy DPS-u w Koszelewie. Ich pierwsze mediacje ze starostwem, podobnie jak w przypadku Brwilna, zakończyły się niepowodzeniem. Kolejne mają się odbyć 29 sierpnia. - Taką datę zaproponowało nam starostwo - mówi przewodnicząca związku zawodowego "Solidarność" w Koszelewie Kamila Cybulska. - To bardzo późno. Jutro skonsultuję się ze związkami. Zastanawiam się, czy jest sens czekać. Chcemy dołączyć do koleżanek. Mamy już wybrane cztery osoby, które jako pierwsze przystąpiłyby do głodówki.


Głodówka w DPS-ie: starosta idzie na ustępstwa

(Gazeta Wyborcza 21.08.2007)

Pracownice DPS-u w Brwilnie, które od poniedziałku prowadzą strajk głodowy, nie zamierzają się wycofać. Przeciwnie, w najbliższych dniach dołączą do nich kolejne osoby. Tymczasem starosta proponuje częściowe ustępstwo.

We wtorek na specjalnym posiedzeniu zarząd starostwa omawiał sytuację w DPS-ach. W środę ma przedstawić związkom zawodowym oficjalną propozycję. Starostwo zgadza się na częściowe ustępstwo i proponuje 10 proc. podwyżki do pensji zasadniczej od września i gwarancję, że zostanie ona utrzymana również w następnym roku.

- To dodatkowy milion złotych w naszych wydatkach - podlicza starosta płocki Michał Boszko. - Na razie nie mamy całej tej sumy, ale postaramy się ją zapewnić. Będziemy rozmawiać z wojewodą mazowieckim Jackiem Sasinem, który niebawem wraca z urlopu oraz z wydziałem polityki społecznej Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego. Z naszej strony to odważna propozycja. Skłoniła mnie do niej obietnica przewodniczącego płockiej Solidarności Wojciecha Kępczyńskiego, który ma nas wspierać w rozmowach z wojewodą.

Starosta przyznaje, że podczas posiedzenia zarząd poddał analizie funkcjonowanie wszystkich domów pomocy społecznej z terenu powiatu. - Pod względem liczby placówek jesteśmy w czołówce na Mazowszu - tłumaczy. - W wielu z nich są wolne, niewykorzystane miejsca. Zastanawiamy się nad utworzeniem domu dziecka zamiast jednego z DPS-ów. Do tej pory nie posiadaliśmy placówki tego typu. Około 60 dzieci przebywa obecnie w domach dziecka w sąsiednich powiatach. Wiąże się to dla nas z dużymi kosztami.

Starosta liczy na to, że 10-proc. podwyżka usatysfakcjonuje pracowników DPS-ów. - Ta oferta powinna spotkać się ze zrozumieniem - mówi.

Strajkujące osoby we wtorek po południu nie otrzymały jeszcze oficjalnej propozycji od starostwa. Zapytane o to, czy podwyżka 10-proc. byłaby dla nich satysfakcjonująca, zaprzeczyły. - Nawet 30 proc. od kwoty, którą teraz zarabiamy, to niewielka suma - mówi przewodnicząca związku zawodowego w Brwilnie Maria Posiewka. - Cóż dopiero mówić o 10 proc.

Głodówkę rozpoczęły w poniedziałek cztery pracownice Domu Pomocy Społecznej w Brwilnie. Na taki krok zdecydowały się, gdy kilkukrotne rozmowy z przedstawicielami starostwa nie przyniosły spodziewanego rezultatu. Strajk był poprzedzony trwającym kilka tygodni sporem zbiorowym.

Pracownicy DPS-ów domagają się 30-proc. podwyżki płac. - Podczas ostatnich mediacji ze starostwem zgodziliśmy się zejść na 15 proc. podwyżki do pensji podstawowej - tłumaczy Maria Posiewka. - Resztę moglibyśmy otrzymać w formie dodatku. To nie oznacza, że takie rozwiązanie satysfakcjonowałoby nas na stałe. Starosta obiecał nam udział w listopadowych pracach nad budżetem. Wtedy moglibyśmy wynegocjować pozostałe 10 lub 15 proc. wliczane do podstawy.

W czwartek do czwórki głodujących ma dołączyć kolejna osoba, następna w poniedziałek. - Na razie jakoś się trzymamy - mówią kobiety. - Ale przyznajemy, że czekamy na wsparcie naszych koleżanek i kolegów.

Takie obiecują im pracownicy DPS-u w Koszelewie. - Czekamy na drugie mediacje - mówi przewodnicząca związków zawodowych w Koszelewie Kamila Cybulska. - W środę mamy dostać odpowiedź w sprawie terminu. Jeżeli nie odbędą się w ciągu najbliższych dni, nie będziemy dłużej czekać i przystąpimy do strajku.


Pracownice DPS-u: głodówka do skutku

(Gazeta Wyborcza 20.08.2007)

- Kiedy zaczynałyśmy pracę, nawet przez myśl nam nie przeszło, że kiedyś będziemy zmuszone prowadzić głodówkę - mówią pracownice DPS-u w Brwilnie, które w poniedziałek rano rozpoczęły strajk.

Na razie głodują cztery osoby - dwie pielęgniarki i dwie opiekunki. Rozpoczęły o 8 rano. Z walizkami pełnymi ubrań i przyborów toaletowych stawiły się w budynku DPS-u. Zajmują pokój socjalny, do którego na czas protestu zostały wniesione materace. Kobiety przyjmują tylko płyny. Piją herbatę, wodę, soki. W czasie strajku nie pracują. Reszta personelu ma w ich zastępstwie dodatkowe dyżury. - Przychodzą do nas, wspierają - opowiadają protestujące kobiety. - Część z nich zamierza przyłączyć się do nas w czwartek.

Głodujące nie odczuwają jeszcze negatywnych następstw swojego strajku. - Jest na to za wcześnie, ale tak naprawdę nie wiemy, jak później będą zachowywały się nasze organizmy - mówią. - Nigdy przecież nie prowadziłyśmy głodówki. Dla nas to jest zupełnie nowa sytuacja. Nie zamierzamy jednak odpuścić i zrezygnować - mówią z determinacją.

Strajkujące przyznają, że o obfitym śniadaniu czy kolacji i najedzeniu się na zapas nie było mowy. - Byłam tak zdenerwowana, że nie mogłam się zmusić do przełknięcia czegokolwiek - tłumaczy jedna z nich. - To bardzo stresująca sytuacja. W ciągu ostatniej nocy nie mogłam w ogóle spać.

Rodziny protestujących są jeszcze bardziej przejęte niż one same. - Martwią się, dzwonią do nas, będą odwiedzać - opowiadają pracownice DPS-u. - Nie odradzali nam jednak. Wiedzą, że robimy to w słusznej sprawie i rozumieją nas.

- Sytuacja w domach pomocy społecznej od 1999 roku to staczanie się po równi pochyłej - mówi jedna z głodujących, wiceprzewodnicząca związku zawodowego w Brwilnie Jolanta Cupała. - Zaczęło się w momencie, kiedy staliśmy się pracownikami samorządowymi. Pracuję tu od 23 lat i tak źle jak teraz nigdy nie było.

Głodówka, która rozpoczęła się w poniedziałek, to następstwo sporu zbiorowego między pracownikami DPS-u a ich pracodawcą, trwającego od prawie 2 miesięcy. Personel placówki od początku zapowiadał, że ostatnim etapem protestu będzie głodówka. Za takim rozwiązaniem głosowała większość pracowników. - Miałyśmy pełną świadomość, że może do tego dojść - mówią strajkujące kobiety. - Przykro nam jednak, że nasz DPS na razie walczy sam. Jesteśmy rozczarowane. Mamy nadzieję, że przyłączą się do nas chociaż pracownicy DPS-u w Koszelewie. Obawiamy się jednak, że to może trochę potrwać. Na razie czekają ich drugie mediacje. Z własnego doświadczenia wiemy, że mogą one nie przynieść spodziewanych rezultatów i wtedy ustalony zostanie kolejny termin rozmów.

Na początku pracownicy DPS-ów domagali się 30-proc. podwyżek płac. Później zgodzili się zejść na 15 proc. podwyżki do pensji podstawowej. - Resztę moglibyśmy otrzymywać jako dodatek - tłumaczyli. W ubiegłym tygodniu starostwo powiatowe, które jest organem prowadzącym placówki, zaproponowało pracownikom DPS-ów 5 proc. podwyżki oraz jednorazową nagrodę dla każdego pracownika w wysokości 8 proc. zarobków rocznych. Protestujący nie zgodzili się na takie rozwiązanie.

- Teraz pielęgniarka z 11-letnim stażem pracy zarabia 950 zł netto, opiekun z 17-letnim stażem i wyższym wykształceniem 740 zł, pokojowa z ponad 30-letnim stażem 830 zł - wyliczają.


Poniedziałek - pierwszy dzień głodówki w DPS-ie

(Gazeta Wyborcza 19.08.2007)

Pracownicy Domu Pomocy Społecznej w Brwilnie rozpoczynają strajk głodowy. Domagają się podwyżek płac. Kilkakrotne mediacje ze starostwem powiatowym nie przyniosły żadnego rezultatu. Wszystko wskazuje na to, że za kilka dni do strajku przyłączy się kolejna placówka
Pracownicy podpłockich DPS-ów na zarobki narzekają od dawna. W czerwcu załogi dwóch placówek - w Brwilnie i Koszelewie - weszły w spór zbiorowy z dyrektorami domów. Tłumaczyli, że protest skierowany jest do dyrektorów tylko ze względów proceduralnych. - W rzeczywistości jednak nasze postulaty adresujemy do starosty płockiego, który jest naszym nadrzędnym pracodawcą - mówili. Na początku domagali się 30-proc. podwyżek płac. Przed ostatnimi mediacjami zgodzili się zejść na 15 proc. podwyżki do pensji podstawowej. - Resztę moglibyśmy otrzymywać jako dodatek - tłumaczyli.

- Teraz pielęgniarka z 11-letnim stażem pracy zarabia 950 zł netto, opiekun z 17-letnim stażem i wyższym wykształceniem 740 zł, pokojowa z ponad 30-letnim stażem 830 zł - wyliczają pracownicy.

Protestujący od początku zapowiadali, że jeśli ich żądania nie zostaną spełnione, rozpoczną strajk głodowy. Za takim rozwiązaniem opowiedzieli się w referendum pracownicy obydwu placówek.

Do mediacji z przedstawicielami starostwa jako pierwsi przystąpili pracownicy DPS-u w Brwilnie. Trzy spotkania nie przyniosły jednak żadnego rozwiązania. Podczas ostatniego, w czwartek, starosta zaproponował pracownikom DPS-ów 5 proc. podwyżki do płacy podstawowej oraz nagrodę dla każdego pracownika w wysokości 8 proc. zarobków rocznych.

- Nie możemy się zadowolić takim jednorazowym dodatkiem, który nie liczyłby się nam nawet do podstawy - tłumaczyła przewodnicząca związku zawodowego w Brwilnie Maria Posiewka. - 8 proc. to średnio 1,6 tys. brutto. Ci z najniższymi pensjami nie dostaliby całej sumy. Jesteśmy już naprawdę zmęczeni całą sytuacją. Zależy nam na podwyżce, która byłaby wliczana do naszej pensji podstawowej. Jednorazowa pomoc nas nie satysfakcjonuje.

Po ostatnich mediacjach pracownicy placówki w Brwilnie zadeklarowali, że przystępują do głodówki. Dziś rozpoczęły ją cztery pracownice - dwie pielęgniarki oraz dwie opiekunki. Niewykluczone, że wkrótce przyłączą się kolejne osoby.

W piątek odbyło się pierwsze spotkanie mediacyjne przedstawicieli starostwa z pracownikami DPS-u w Koszelewie. - Otrzymaliśmy taką samą propozycję jak Brwilno - opowiada przewodnicząca związku zawodowego w Koszelewie Kamila Cybulska. - Nie mogliśmy się zgodzić, bo nie o to walczyliśmy. Tym bardziej że nikt nie mógł nam zagwarantować, że będzie to miało kontynuację od stycznia. Jeśli w najbliższych dniach nie odbędą się kolejne mediacje, podczas których dostaniemy jakąś konkretną propozycję, przyłączymy się do głodujących.


Od poniedziałku strajk głodowy w DPS-ie

(Gazeta Wyborcza 16.08.2007)

Ostateczne mediacje nie przyniosły skutku. Pracownicy DPS-ów nie dostali żądanych podwyżek. W poniedziałek rozpoczynają strajk głodowy

Maria Posiewka przypominała obietnice, które składał podczas kampanii wyborczej starosta Michał Boszko. W swej ulotce obiecywał m.in. godne płace dla swoich pracowników. W starostwie powiatowym w czwartek spotkali się pracownicy Domu Pomocy Społecznej w Brwilnie oraz przedstawiciele samorządu powiatowego. To były już trzecie, ostatnie mediacje. Podobnie jak dwa poprzednie spotkania nie przyniosły oczekiwanych efektów.

- Pan starosta nieoczekiwanie dla nas wykazał się dobrą wolą - mówi przewodnicząca związku zawodowego w Brwilnie Maria Posiewka. - Doceniamy to. Jednak propozycja, jaką nam przedstawił, okazała się niemożliwa do przyjęcia. Na początku domagaliśmy się 30-proc. podwyżek płac. Przed ostatnimi mediacjami zgodziliśmy się zejść na 15 proc. podwyżki do pensji podstawowej. Resztę moglibyśmy otrzymywać jako dodatek. Na naszą propozycją nie przystał z kolei starosta. Spisaliśmy więc protokół rozbieżności i od poniedziałku rozpoczynamy strajk głodowy.

Starosta zaproponował pracownikom DPS-ów 5 proc. podwyżki do płacy podstawowej oraz nagrodę dla każdego pracownika w wysokości 8 proc. zarobków rocznych.

- Nie możemy się zadowolić takim jednorazowym dodatkiem, który nie liczyłby się nam nawet do podstawy - tłumaczy Maria Posiewka. - 8 proc. to średnio 1,6 tys. brutto. Ci z najniższymi pensjami nie dostaliby całej sumy. Poza tym należy jeszcze podzielić to na cztery miesiące, od września do grudnia. Od stycznia wszystko zaczęłoby się na nowo. Tymczasem jesteśmy już naprawdę zmęczeni całą sytuacją. Zależy nam na podwyżce, która byłaby wliczana do naszej pensji podstawowej. Jednorazowa pomoc nas nie satysfakcjonuje.

W poniedziałek do strajku głodowego przystąpią cztery pracownice DPS-u w Brwilnie. - Być może później dołączą kolejni - mówi Posiewka. - Nie mogliśmy wybrać innej formy protestu, żeby nie zakłócić pracy placówki.

- Oczekiwania pracowników domów pomocy są słuszne - mówi starosta płocki Michał Boszko. - W stosunku do naszych możliwości jednak zbyt wygórowane. Jeżeli nastąpi eskalacja protestu, nie będziemy w stanie nic na to poradzić. Adresat protestów jest nie całkiem właściwy. My tylko rozdzielamy pieniądze, które dostajemy od wojewody. Budżet jest ograniczony. Sprawa cały czas jest jednak otwarta. Pracownicy muszą przemyśleć sytuację, zastanowić się nad naszą ofertą. W przeciwnym razie my będziemy zmuszeni do zastanowienia się, czy potrzebna jest tak duża liczba pracowników w DPS-ach. Jednocześnie będziemy szukać innych rozwiązań i oszczędności. Zastanawiamy się nad podpisaniem kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia. Wtedy np. rehabilitanci nie byliby naszymi pracownikami. Obawiamy się jednak limitów usług. To mogłoby skutkować obniżeniem poziomu opieki medycznej w placówkach.

W spór zbiorowy z pracodawcą pod koniec czerwca weszli także pracownicy Domu Pomocy Społecznej w Koszelewie. W niedawnym referendum większość pracowników opowiedziała się za przystąpieniem do strajku. W piątek odbędą się pierwsze oficjalne mediacje. - Jeśli nie przyniosą efektu, również rozpoczniemy strajk - mówi przewodnicząca związku zawodowego w Koszelewie Kamila Cybulska.

Pracownicy DPS-ów podają przykładowe zarobki. - Pielęgniarka z 11-letnim stażem pracy zarabia 950 zł netto, opiekun z 17-letnim stażem i wyższym wykształceniem 740 zł, pokojowa z ponad 30-letnim stażem 830 zł. Należy zwrócić uwagę na to, że przytłaczająca większość pracowników to kadra najczęściej z wyższym wykształceniem - dodają. - Sytuacja jest krytyczna Przez wiele lat nie dostawaliśmy żadnej podwyżki. W ubiegłym roku po długich negocjacjach dostaliśmy 5 proc.


Kolejny DPS opowiedział się za strajkiem

(Gazeta Wyborcza 1.08.2007)

Kolejny dom pomocy społecznej podjął decyzję o strajku. W środę zadecydowali o tym pracownicy placówki w Koszelewie.

- W referendum głosowało 66 z 79 uprawnionych - mówi przewodnicząca związku zawodowego w tamtejszym DPS-ie Kamila Cybulska. - 47 osób opowiedziało się za przystąpieniem do strajku.

DPS w Koszelewie to już druga podpłocka placówka, która przeprowadziła referendum i zapowiada przystąpienie do strajku. - Teraz czekają nas jeszcze mediacje z pracodawcą. Jeżeli nie przyniosą efektu, jesteśmy zdecydowani rozpocząć strajk.

- Nastroje sa bardzo napięte - mówi dyrektor domu w Koszelewie Marek Gałecki. - Rozumiem determinację pracowników, ale budżet nie jest z gumy. Ekonomii nie da się oszukać.

Pracownicy DPS-ów w Brwilnie i Koszelewie w spór zbiorowy z pracodawcami weszli pod koniec czerwca. Domagają się 30-proc. podwyżek płac. Na razie oflagowali tylko budynki. Zapowiadają, że nie ustąpią. Jeżeli starostwo powiatowe, które jest organem prowadzącym placówki, nie spełni ich postulatów, rozpoczną strajk głodowy.