oprogramowanie komputerowe arisco reklama: PRODUCENT OBUWIA PROFILAKTYCZNEGO WAŁĘSA & PALUCH s.c.

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz

Rząd pracuje nad zmianą przepisów ustawy o pomocy społecznej. Projekt zakłada, że utrzymanie pensjonariuszy będzie finansowane z trzech źródeł. Nowością jest, że część opłat ma wnosić m.in. rodzina. Dyrektorzy domów pomocy społecznej czekają z niecierpliwością aż ustawa wejdzie w życie.

Miesięczne utrzymanie jednej osoby w domu pomocy społecznej kosztuje 1.800 złotych. Koszty te pokrywane są obecnie z dotacji przyznawanych przez wojewodę, w części kosztów partycypuje samorząd, natomiast odpłatność od mieszkańców wynosi 70 procent dochodów otrzymywanych co miesiąc przez pensjonariusza (renta lub emerytura). W każdej sytuacji jest to inna kwota, uzależniona od wysokości dochodów.

- Nałożenie na rodzinę częściowej odpłatności za pobyt w domu pomocy społecznej ich krewnego jest dobrym pomysłem. Mówiło się o tym od dawna. Mam nadzieję, że wreszcie sprawa się sfinalizuje - mówi dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Bydgoszczy Maria Chojecka. - Osobiście uważam, że kodeks rodzinny nakłada na najbliższych jakieś obowiązki, z których niestety ci ostatni nie zawsze się wywiązują. Wprawdzie niektórzy nie mogą tego zrobić, bo dużo pracują, są zajęci, nie mają czasu żeby osobiście zająć się krewnym. Myślę, że oni będą zadowoleni z możliwości wniesienia opłaty na DPS i zapewnienia w ten sposób swoim bliskim fachowej opieki. Znajdą się pewnie i tacy, którzy nie zechcą partycypować w kosztach utrzymania.

Zdaniem dyrektor Chojeckiej, ustawa powinna zawierać jakieś formy egzekucji opłat. W przeciwnym razie może dojść do sytuacji, że to samorząd będzie w dużej części finansował całość kosztów. Nietrudno przewidzieć, jak to się dla niego skończy. Jeśli w gminie jest kilka DPS, a w każdym kilkudziesięciu pensjonariuszy, to koszty ich utrzymania będą niewyobrażalne. Tymczasem samorządom już teraz brakuje pieniędzy.

W opinii rządu nowe zasady ponoszenia opłat za utrzymanie w domu pomocy uwzględniają sytuację materialną podopiecznych i ich rodzin. Jeśli najbliżsi będą w trudnej sytuacji życiowej - bezdomni, bezrobotni, wówczas zostaną zwolnieni z opłat. Rzeczywistość wygląda różnie. Wielu pensjonariuszy nie ma żadnego kontaktu ze swoją rodziną.

- Czasami ojciec czy matka są okłamywani przez dzieci. Mówi się im, że jadą do sanatorium, a trafiają do nas. Dopiero od personelu dowiadują się, gdzie się znaleźli. Zdarza się również, że w dniu wypłaty renty, rodzina odwiedza krewnego i zabiera mu owe trzydzieści procent dochodów, jakie zostają z jego świadczeń. Starszy człowiek zostaje bez grosza - twierdzi dyrektor DPS przy ulicy Łomżyńskiej w Bydgoszczy Jolanta Gorc.

Obecnie w kolejce na przyjęcie do jej ośrodka czeka 90 osób. Pani dyrektor szacuje, że wiele z nich zrezygnuje z ubiegania się o przyjęcie do DPS, kiedy ich rodzina będzie musiała współfinansować koszt ich utrzymania.

- Starsi ludzie zapisują się na listę za namową rodziny. Nie zawsze są to osoby wymagające instytucjonalnej, fachowej opieki. Myślę, że zobowiązanie do świadczenia opłat za ich pobyt tutaj, wielu zniechęci do zostawiania krewnych w DPS, będą woleli sami zapewnić im opiekę - dodaje J. Gorc.

W Bydgoszczy są cztery domy pomocy, w dwóch przebywają ludzie starsi, w kolejnych dzieci upośledzone i samotne matki. Samorząd nie jest w stanie utrzymać wszystkich pensjonariuszy tam mieszkających. Stąd twórcy ustawy muszą pomyśleć o alternatywie gwarantującej dopływ środków do DPS (egzekucja płatności od rodzin) i ich regularny wzrost. W ośrodku na Łomżyńskiej budżet na utrzymanie placówki nie zmienił się od 1998 roku!

Ustawa o pomocy społecznej ma wejść w życie za kilka miesięcy i będzie dotyczyła decyzji wydawanych po 31 grudnia 2003 roku.

Zobacz też: