oprogramowanie komputerowe arisco reklama: PRODUCENT OBUWIA PROFILAKTYCZNEGO WAŁĘSA & PALUCH s.c.

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz

(aut. Wanda Then - Dziennik Zachodni 11.10.2007; dps.pl 23.10.2007)

 

Prezydent Bielska-Białej Jacek Krywult wiele razy zapewniał, że podczas prowadzonych w mieście inwestycji likwidowane są bariery architektoniczne dla niepełnosprawnych. Tak nie jest! Wystarczy przyjrzeć się modernizowanym właśnie schodom między ulicami 3 Maja a Barlickiego, gdzie o ludziach niepełnosprawnych, matkach z dziećmi czy osobach starszych nie pomyślano. Wbrew polskim i unijnym przepisom.

W miejscu wyburzonych starych schodów powstaną nowe, przy których nie będzie żadnych zjazdów, pochylni, wind czy ślimaków. Czegoś takiego nie dopuszcza ani prawo polskie, ani unijne. W sierpniu Związek Inwalidów Narządu Ruchu wysłał do prezydenta pismo, w którym przypomniał o obowiązku samorządu likwidowania barier architektonicznych, bo w projekcie przebudowywanych schodów trudno dopatrzyć się takich rozwiązań. Ratusz odpisał niepełnosprawnym, że celem inwestycji nie jest przebudowa, a jedynie... remont. Tymczasem na stronie internetowej Miejskiego Zarządu Dróg przeczytać można, że modernizacja (a nie remont) schodów ma na celu poprawienie jakości, dostępności i atrakcyjności przestrzeni dla jej użytkowników. Widać, tylko dla zdrowych, bo niepełnosprawnym "dostępności" nikt tu nie zamierza ułatwić. Prezydent Krywult rozkłada ręce i mówi: - Robiliśmy co się dało, ale nie było technicznych możliwości.

O ograniczeniach i niemożności słyszymy na każdym kroku - twierdzi Antonina Cykman, prezes Związku Inwalidów Narządu Ruchu w Bielsku. - Cztery lata walczyliśmy o podjazd do naszej byłej siedziby przy ul. Bohaterów Warszawy, bo wciąż się nie dało nic zrobić. Teraz podjazd służy mieszkańcom kamienicy, bo my musieliśmy się przenieść w inne miejsce, gdzie znów walczymy z barierami.

Prezydent Krywult wyjaśnia, że przy remontowanych schodach winda kosztowałaby dwa razy więcej niż remont i zepsułaby krajobraz. Ponadto projektanci byli ograniczeni dużym spadem zbocza oraz pobliskim terenem prywatnym.

Niemożność zamontowania na nowych schodach urządzeń umożliwiających korzystanie z nich również niepełnosprawnym, prezes Cykman uważa za bzdurę. Zamontować można choćby "esownicę" taką jak do Banialuki i problem będzie rozwiązany. W sytuacji na jaką miasto skazuje niepełnosprawnych oraz matki z wózkami pokonanie przez nich kilkudziesięciometrowej odległości między ulicami 3 Maja i Barlickiego wymaga zaliczenia kilkuset metrów, ruchliwej ulicy i dotarcia na plac Chrobrego do windy, która działa średnio kilka dni w miesiącu. Istnieje również możliwość okrążenia całego tego rejonu kilkoma innymi traktami, których długość zniechęca nawet ludzi sprawnych.

Odsyłanie nas do windy na placu Chrobrego to ignorancja. Wykonano ją wadliwie i nawet jak działa, inwalida na wózku nie może z niej wysiąść, bo trafia na murek, do tego jest ciągle dewastowana i służy bardziej za toaletę niż za windę. Każdego, kto twierdzi, że to małe odległości, które bez korzystania ze schodów można łatwo pokonać, posadziłbym na wózek i kazał je przemierzyć tym wehikułem - mówi Andrzej Jakubiczka, od lat zmuszony korzystać z wózka inwalidzkiego.

W Bielsku członków Związku Inwalidów Narządu Ruchu jest 140, ale to przysłowiowy czubek góry lodowej. Szacuje się, że niepełnosprawnych jest w mieście 3600. Ilu jest ich naprawdę, nie wiadomo, bo nikt jeszcze nie zadał sobie trudu, żeby ich policzyć. Próbował to zrobić związek, ale pomóc nie chciały ani przychodnie zdrowia, ani ZUS, zasłaniając się ustawą o danych osobowych.