oprogramowanie komputerowe arisco

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz

Gaz, sprzęgło, hamulec - wszystko w jednym drążku przy kierownicy. Aby nim kierować, wystarczą dwie sprawne ręce. W Szczecinie jest tylko jeden samochód do nauki jazdy

Należy do Szkoły Jazdy "Fedeńczak". Żółty seat ibiza przeszedł modernizację w tym roku. Z zewnątrz niczym nie różni się od typowego auta. Specjalny drążek, dzięki któremu możliwe jest prowadzenie auta bez pomocy nóg, znajduje się przy kierownicy.

- Jeździ się nim świetnie, nie mam żadnych problemów - twierdzi Maciej Staniszewski, kursant Fedeńczaka. Już podczas drugiej godziny jazdy śmiało jechał przez miasto. Od kilku lat myślał o tym, żeby zrobić prawo jazdy. Dopiero niedawno dowiedział się, że niepełnosprawni mają taką możliwość w Szczecinie. Od razu się zapisał. Tym bardziej że ma szansę na wykorzystanie zdobytych tu umiejętności: - Być może szef zdecyduje się na przystosowanie służbowego samochodu do moich potrzeb - ma nadzieję.

Oprócz niego na żółtym seacie u Fedeńczaka szkolą się jeszcze cztery osoby.

- Dla nich to jak drugie życie - mówi instruktor Tadeusz Szumowski. - Widzę, jak bardzo są zaangażowani, ile mają cierpliwości i jak wielką motywację. Jeżdżą ostrożnie, może wolniej, ale zawsze zgodnie z regułami.

Jest pewny, że na egzaminie sobie poradzą, choć martwi się trochę o plac manewrowy: - Moim zdaniem oni powinni zdawać manewry w mieście, w normalnych warunkach drogowych. Bardzo trudno wykonać wszystkie ewolucje na małym placu, kiedy trzeba za pomocą rąk kręcić kierownicą i jednocześnie sterować przyciskami drążka.

Przystosowywaniem aut do potrzeb niepełnosprawnych kierowców zajmują się w Polsce tylko dwie firmy - bliższa jest Poznaniu. Tam właśnie przerobiony został seat Fedeńczaka. Koszt zmian - ok. 4 tys. zł. Auto po modernizacji nadal może służyć pełnosprawnym kierowcom. Wystarczy przełączyć specjalny przycisk.

Dlaczego firma zdecydowała się na taką inwestycję?

- Bo nikt w Szczecinie, a nawet z tego, co wiem, w Zachodniopomorskiem nie szkoli niepełnosprawnych - mówi Adam Fedeńczak, szef firmy. - Byłem zaskoczony, że nikt nie poszedł w nasze ślady.

Kursy dla niepełnosprawnych były w jego firmie możliwie już wcześniej, jeszcze przed przeróbką seata. Kilka lat temu Adam Fedeńczak przystosował do potrzeb niepełnosprawnych skodę, ale niewiele osób o tym wiedziało. Nie chciał rezygnować z usługi, bo widział, jak ważne jest to dla tych, którzy decydowali się na kurs.

- Przyjeżdżali nieraz z odległych miejsc województwa, czasem kilkadziesiąt kilometrów - mówi Fedeńczak. - Teraz zainteresowanie jest większe. Może dzięki panu Tadeuszowi, który świetnie rozumie się z kursantami? Utrzymamy tę usługę na pewno. Zastanawiałem się nawet nad przerobieniem pandy, ale to nie ma znaczenia, bo osoby niepełnosprawne zdają egzamin w samochodzie, w którym się szkolą.

Beata Andruszkiewicz, kierowniczka miejskiego zespołu ds. obsługi niepełnosprawnych UM

Mamy wiele zgłoszeń od osób niepełnosprawnych poszukujących instytucji, gdzie mogliby zrobić prawo jazdy. Miesięcznie dzwonią w tej sprawie mniej więcej dwie osoby. Zainteresowanie kursami wzrasta, kiedy PFRON uruchamia programy dofinansowania oprzyrządowania do samochodów dla niepełnosprawnych, bo wtedy robienie prawa jazdy zaczyna mieć sens. Gdyby możliwości dofinansowania zakupu dostosowanego do naszych potrzeb samochodu były większe, zainteresowanie kursami na pewno by wzrosło. Niestety te możliwości są ograniczone. Na razie więc jeden samochód wystarczy.