oprogramowanie komputerowe arisco

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz

(aut. Hanna Szymkiewicz - MEDI 1/2011; dps.pl 14.06.2011)

 

Hanna Szymkiewicz: Czy niepełnosprawność intelektualna ma jakikolwiek wpływ na potrzeby seksualne człowieka? Czy potrzeby takich osób są inne?

 

Alicja Długołęcka: Osoby niepełnosprawne intelektualnie mają dokładnie takie same potrzeby seksualne jak my, ponieważ są one uwarunkowane hormonalnie i temperamentalnie. Istnieje stereotyp, że mają nieokiełznany temperament seksualny, że ich potrzeby są wyższe, ale tak nie jest. Ich ekspresja jest inna, ale poziom potrzeb jest ten sam. Po prostu osoby z niepełnosprawnością intelektualną okazują swoje zainteresowania i potrzeby w

sposób nie zawsze aprobowany społecznie.

Według innego stereotypu osoby niepełnosprawne intelektualnie uważane są za wieczne dzieci, które nie mają takich potrzeb. I oczywiście to jest kompletna bzdura.

 

H.S.: Często rodzina i opiekunowie boją się podejmować temat seksualności swoich podopiecznych, żeby ich dodatkowo nie pobudzać. Czy ich obawy są realistyczne?

 

A.D.: Te obawy są realistyczne, ale w zupełnie innym sensie niż się powszechnie uważa, bo to my - ludzie pełnosprawni intelektualnie,   czyli opiekunowie boimy się tego tematu. Najwygodniej byłoby, gdyby ten temat nie istniał, żeby nie było żadnych problemów. A z kolei problemy są wynikiem tego, że młodzież niepełnosprawna intelektualnie i dzieci nie są wychowywane - i tutaj podkreślę - nie tylko edukowane, ale wychowywane płciowo czyli seksualnie. Dopiero, kiedy - już jako ludzie dorośli - okazują swoją seksualność w sposób niewyuczony, niezgodny z normami społecznymi, to wtedy opiekunowie wpadają w panikę. I niestety to my ponosimy odpowiedzialność za to, że osoby z niepełnosprawnością mają taką, a nie inną ekspresję swoich zachowań seksualnych. Ich zachowania nie są w żaden sposób modelowane, nie przechodzą przez trening.

 

H.S.: Czy poziom niepełnosprawności intelektualnej ma tutaj znaczenie?

 

A.D.: Oczywiście. Nie możemy wymagać od osoby niepełnosprawnej w stopniu głębokim, że będzie się zachowywała w sposób aprobowany społecznie, jeśli nie jest w stanie przejść przez trening czystości, nie jest w stanie wykonywać wszystkich czynności samoobsługowych i nie ma wykształconego pojęcia intymności.

Z kolei, jeżeli mamy do czynienia z osobą niepełnosprawną intelektualnie na takim poziomie, że jesteśmy w stanie wykształcić u niej poczucie intymności czyli poczucie wstydu, umiejętność kontrolowania swoich potrzeb fizjologicznych oraz wykonywanie określonych czynności w odosobnieniu, to możemy również poddać taką osobę treningowi zachowań seksualnych. Możemy nauczyć ją, żeby nie masturbowała się publicznie, nie okazywała swojego zainteresowania w sposób niekontrolowany, nie używała wulgarnego słownictwa. Z drugiej strony nie powinien być to jedynie trening negatywny, czyli czego nie należy robić, ale również należy modelować zachowania pozytywne czyli okazywanie zainteresowania seksualnego i swoich uczuć. Oczywiście wszyscy się tego tematu boją i dlatego potem osoby niepełnosprawne już jako osoby dorosłe zachowują się niezgodnie z normami społecznymi, co budzi konsternację i przerażenie. A tak naprawdę jest to wynik naszych niekompetencji.

 

H.S.: Gdyby jednak w placówce znalazły się osoby, które podjęłyby się tego zadania, to w przypadku młodzieży wchodzącej w wiek dojrzewania, która nie ma wykształconego poczucia wstydu, jak reagować na ich zachowania seksualne wśród innych ludzi?

 

A.D.: Niestety, tak jak wspomniałam, to jest związane z wcześniejszymi fazami rozwojowymi. U osób z niepełnosprawnością intelektualną jest to przesunięte. Pojęcie intymności wykształca się u dziecka sprawnego intelektualnie mniej więcej w 4-5 roku życia. Można to przekładać na rozwój intelektualny osoby w dowolnym wieku. Jeżeli jest na poziomie 5-latka, należałoby ją uczyć pojęcia intymności i tak jak powiedziałam - na początku to się nie wiąże bezpośrednio z seksualnością, tylko z pojęciem nagości, z tym, że człowiek się przebiera, myje, załatwia potrzeby fizjologiczne w odosobnieniu. Niestety często jest to zaburzone, ponieważ rodzice i opiekunowie, również w ośrodkach, nie szanują intymności tych osób, bez względu na wiek. Nie szanuje się ich cielesności i intymności podczas mycia, załatwiania się, ubierania. Czynności te wykonuje się w obecności osób trzecich, nie zamyka się drzwi, nie pyta się o zgodę tych osób.

Najważniejsze to zacząć wychowywanie i edukację seksualną już we wczesnych latach, kiedy dziecko ma zaufanie, a tego bardzo brakuje. W efekcie, bardzo często osoby z niepełnosprawnością intelektualną, kiedy są już w okresie dojrzewania, doskonale czują, że robią coś źle, ale nie wiedzą, co? Wiedzą, że będą ukarane za zachowania o charakterze seksualnym. Nie rozumieją tylko, dlaczego? I w jakimś sensie je ukrywają, a jeżeli nie, to dzieje się to w sposób niekontrolowany, bardzo spontanicznie.

 

H.S.: Czyli należy uświadomić opiekunom, że kary nie doprowadzą do tego, że te zachowania seksualne zanikną, lecz będą po prostu ukrywane.

 

A.D.: One ulegną wykoślawieniu. Napięcie seksualne będzie nadal istniało. Osobom niepełnosprawnym intelektualnie trzeba podawać wzorce pozytywne. Praca z takimi osobami opiera się na konkretach, łącznie z tak kontrowersyjnymi metodami, jak trening masturbacyjny. To są bardzo różne obszary - od tłumaczenia, dlaczego nie należy ściskać obcych osób, dlaczego małe dziecko może się przytulać do wychowawcy, ale już po okresie dojrzewania nie powinno tego robić. I powinno być tego uczone. Bardzo ważna jest konsekwencja. Często jest tak, że człowiek niepełnosprawny intelektualnie może przytulać się do wolontariusza, do opiekunki, a z drugiej strony wymaga się, żeby się nie przytulał do sąsiadki. Jest to dla niego kompletnie niezrozumiałe. Nie rozumie, dlaczego ma tego nie robić.

 

H.S.: A jeśli już jest w starszym wieku, a nie zadbano o edukację seksualną wcześniej, to jak sobie radzić na takim etapie? Rozmową? Tłumaczyć?

 

A.D.: Tak zwane pouczające pogadanki niewiele dają. Chęć radzenia sobie rozmową wynika z naszej bezradności i to się bezpośrednio wiąże z tym, o czym powiedziałam wcześniej, że praca z osobami z niepełnosprawnością intelektualną opiera się na konkretach. Powinniśmy właściwe reagować w konkretnych sytuacjach, nawet aranżować takie sytuacje. Mam na myśli chociażby sposoby okazywania uczuć albo uczenie, w jaki sposób i gdzie się masturbować. Jeżeli jest to osoba sprawniejsza intelektualnie, wystarczy jej o tym powiedzieć, ale jeżeli stopień niepełnosprawności jest większy, to trzeba ją zaprowadzić do odosobnionego pomieszczenia, np. łazienki podczas kąpieli lub do sypialni przed

zaśnięciem, zamknąć drzwi, powiedzieć, kiedy to może robić, w jaki sposób, żeby się nie skrzywdziła. Na pewno nie karać, bo w efekcie będzie to robić w kompletnie nieokiełznany sposób. A w wymiarze egzystencjalnym jest to strasznie upokarzające dla takiego człowieka, że on musi zaspokajać swoje potrzeby seksualne w strachu przed karą np. po kryjomu w ubikacji.

 

H.S.: Często też opiekunowie osób niepełnosprawnych intelektualnie udają, że nie dostrzegają tych zachowań. Jaki to ma wpływ na dalszy rozwój seksualny osób niepełnosprawnych?

 

A.D.: To jest znowu związane z tym, że brakuje pozytywnych modeli zachowań. Człowiek pełnosprawny intelektualnie kontroluje się sam i dostaje informacje społeczne. Jest to związane z tzw. autonomizacją - w okresie dojrzewania nastolatek odcina się od swoich rodziców i jego życie seksualne jest jego prywatną sprawą. Osoba niepełnosprawna nie ma takiej możliwości. Wszyscy ingerują w jej życie, wszystko o niej wiedzą.

Nie powinniśmy więc udawać, że nie zauważamy takich zachowań. Powinniśmy reagować, ale pozytywnie - mówić, że to nie jest złe, wyjaśnić, co ten człowiek czuje i że może okazywać to w inny sposób. Mówimy, dlaczego innym ludziom może nie odpowiadać, że ktoś dotyka inną osobę w intymne części, że ją za bardzo ściska albo że się masturbuje publicznie. Tłumaczymy, dlaczego jest to zachowanie niewłaściwe, ale coś proponujemy w zamian. A z reguły tego nie robimy. I skąd ten człowiek ma tak naprawdę wiedzieć, co on może robić? Osoby niepełnosprawne intelektualnie są niezwykle osamotnione w tej kwestii i nawet, z pozycji obserwatora, wydaje mi się, że mimo wszystko całkiem nieźle sobie z tym radzą.

Myślę, ze naprawdę możemy to sobie uczciwie powiedzieć -te nie aprobowane społecznie zachowania są wynikiem naszej bezradności i naszego lęku. Nie możemy wpisywać ich w naturę tych osób. One po prostu nie mają wzorców.

 

H.S.: A jeśli dana placówka chciałaby podjąć temat seksualności swoich podopiecznych, czy ważne jest, kogo wysyła na szkolenie? Czy to musi być psycholog?

 

A.D.: To nie jest najważniejsze -kto? Chodzi o to, że tego do końca nie da się wyszkolić. To się wiąże z postawą, jaką mamy wobec tych ludzi. Czy rzeczywiście traktujemy ich po partnersku, jak dorosłych, czy staramy się stworzyć im przychylne środowisko. Ważne jest też, w jakiego typu relacje mogą ze sobą wchodzić na terenie ośrodka, czy ośrodek sprzyja temu, żeby mogli się przyjaźnić, zakochiwać, i rozwijać tę znajomość? Czy mogą przebywać razem w pokojach, czy mogą mieszkać razem, czy są z szacunkiem przygotowywani do kontaktów seksualnych i czy podlegają edukacji seksualnej? Może się tym zajmować zarówno psycholog, jak i wychowawca, bo chodzi po prostu o normalne, ludzkie, otwarte podejście.

Drugą grupą, którą należałoby wyszkolić, to są osoby kluczowe czyli kierownicy ośrodków. Na szkoleniach spotykam bardzo mądrych terapeutów zajęciowych, pedagogów, psychologów, którzy rozumieją istotę sprawy, ale nie mogą jej realizować, ponieważ polityka ośrodka na to nie pozwala. Ważne jest to, jaki pomysł na ośrodek ma jego kierownik.

 

H.S.: Proszę jeszcze powiedzieć, jak reagować na kontakty homoseksualne, które nie wynikają z orientacji homoseksualnej tylko z faktu, że w placówce mieszkają jedynie mężczyźni lub jedynie kobiety?

 

A.D.: To jest strasznie trudne pytanie, bo złe jest już samo założenie. Ośrodki jednopłciowe w ogóle nie powinny istnieć, bo w każdym takim ośrodku będzie dochodziło do zastępczych zachowań homoseksualnych.

Nie rozumiem, dlaczego takie ośrodki mają funkcjonować i jaka jest ich idea, bo ona jest sprzeczna z naturą. Te osoby nie są przecież zakonnikami. Koncepcja jednopłciowości takich placówek jest bez sensu, a zachowania homoseksualne są jej konsekwencją i trzeba się z tym liczyć.

Można próbować zastąpić zachowania homoseksualne zachowaniami masturbacyjnymi, ale z reguły w ośrodku, w którym nie będą aprobowane zachowania homoseksualne, również nie będą aprobowane zachowania masturbacyjne. Mówiąc bardzo zdroworozsądkowo, jedynym rozwiązaniem jest tak naprawdę przyzwolenie na zachowania masturbacyjne, nawet z możliwością korzystania ze środków pornograficznych heteroseksualnych w przypadku niektórych osób, jeśli są to osoby dorosłe. Ma to zapobiec kierunkowaniu swoich zachowań na jakieś inne obiekty. W momencie, kiedy nie ma osoby odmiennej płci, to popęd seksualny może być ukierunkowany na osobę tej samej płci, na dziecko, na osobę kompletnie przypadkową. Ale jest to wynik izolacji płciowej, kiedy nie można zaspokoić swoich potrzeb seksualnych. Warto dodać, że frustracja wynikająca z braku możliwości realizacji potrzeb psychoseksualnych dodatkowo wyzwala agresję.

 

H.S.: Czasami opiekunowie starają się stłumić popęd lekami uspokajającymi lub dać upust nadmiarowi energii przez sport. Czy takie metody coś dają?

 

A.D.: Po pierwsze jest to ewidentne naruszanie praw tych osób, zupełny brak poszanowania ich intymności. Jest to forma nadużycia.

Zmuszanie do aktywności sportowej jest bez sensu, bo jeśli chodzi o efekt takiego działania, to jest on odwrotny do zamierzonego. Badania wykazują, że aktywność sportowa nie zmniejsza potrzeb seksualnych, lecz wręcz przeciwnie - zwiększa je. To jest jakiś przedwojenny stereotyp, że sposobem na wyżycie się jest sport. Jest wręcz odwrotnie. Osoby, które uprawiają sport, mają większy popęd seksualny.

A jeśli chodzi o podawanie leków uspokajających, to jest to nadużycie. Jestem temu bardzo przeciwna. Leki stosuje się tylko wtedy, kiedy człowiek ma zaburzenia zachowania wynikające z nadmiernej agresji lub choroby psychicznej. Bo nawet jeśli seksualność wiąże się z nieaprobowanymi zachowaniami seksualnymi czy z agresją, a osoba nie jest chora psychicznie, tylko ma ograniczenia intelektualne, to można te zachowania modelować. Należałoby się zastanowić nad przyczynami tych zachowań. Jeżeli są aspołeczne, to należy modelować je w kierunku zachowań pozytywnych. Jeżeli jest to agresja, to prawdopodobnie wynika ona z frustracji, czyli człowiek nie ma zaspokojonych jakichś potrzeb psychicznych lub seksualnych. I tutaj tak naprawdę potrzebny jest dobry psycholog, a nie podawanie leków.

 

H.S.: Osoby niepełnosprawne są dużo bardziej narażone na wykorzystywanie seksualne. Proszę jeszcze powiedzieć, jak je przed tym chronić?

 

A.D.: Tak naprawdę, powinno się to odbywać dokładnie tak samo, jak w przypadku osób pełnosprawnych intelektualnie. Człowiek, który ma wykształconą prawidłową granicę intymności i jest w bliskiej relacji z rodzicami (myślę o dziecku), ma zaspokojoną potrzebę czułości, akceptacji, w sposób naturalny odczuwa obrzydzenie do osób obcych i nie lubi być dotykany.

Nadużyciem lub naciągnięciem na wejście w bliższą relację są zagrożone osoby z niską samooceną lub osoby, które nie mają wykształconego poczucia intymności. One pragną tej bliskości. Gdy ktoś narusza ich granice, pozwalają je naruszać. To jest wynik braków związanych z wychowaniem w dosyć wczesnych fazach rozwojowych. Czyli można temu zapobiegać, tylko nie jak osoba jest już prawie dorosła, lecz dużo wcześniej. Bo osoba dorosła, która będzie mieć potrzeby seksualne, ale nie będzie mieć wykształconych granic intymności, będzie poszukiwać takich kontaktów. Wtedy tak naprawdę niewiele będzie można zrobić, jeśli spotka na swojej drodze osobę, która będzie ją chciała wykorzystać.

Oczywiście są programy edukacyjne dla dzieci, na których uczy się, co to jest dobry dotyk i co to jest zły dotyk, tego, że pozwalamy się dotykać tylko określonym osobom - jeżeli są to osoby dorosłe, to tylko lekarzom i tylko osobie, którą kochają. Dorosłe osoby powinny mieć prawo do wyrażania seksualności i możliwość, żeby mogły je dotykać osoby, które kochają. A jak nie ma takiej osoby lub jak nie pozwala im się dotykać, to jasne jest, że będą bardzo łatwym łupem nadużyć, bo mają niezaspokojone potrzeby nie tylko seksualne, ale też emocjonalne. Wystarczy trochę ciepłych i miłych słów i ona jest już oddana.

 

H.S.: Proszę jeszcze powiedzieć, jakie rozwiązania dotyczące seksualności osób niepełnosprawnych intelektualnie stosuje się w innych krajach?

 

A.D.: Wszystko rozbija się o pieniądze. Osoby pracujące w branży wiedzą, ze DPS-y są przeżytkiem, tak jak domy dziecka. To, do czego się dąży, to inicjatywy wychodzące od rodzin, które tworzą własne, małe ośrodki. Są to często kamienice, domki, gdzie żyją grupy po 4-6 góra 8 osób. Mają swojego opiekuna, który się zmienia co ileś godzin, w zależności od stopnia niepełnosprawności. Oczywiście są to osoby, których poziom niepełnosprawności pozwala na takie funkcjonowanie. Żyją one w takich małych jakby rodzinach, w których mogą dobierać się w pary.

Pamiętam mój pierwszy wyjazd do Holandii, 15-20 lat temu, jak byłam zaskoczona, kiedy zobaczyłam takie rozwiązanie. To były domki w parku, w których mieszkało po kilka osób plus jedna osoba koordynująca na zmianę. Były warsztaty terapii zajęciowej, na których spotykali się w dzień, ale na noc rozchodzili się do swoich domów. Kiedy zapytałam, jak są rozwiązywane kwestie seksualne tych osób, to opiekunowie byli autentycznie zdziwieni, że zadaję takie pytanie. Nie było jakichś specjalnych programów, tylko wszystko było traktowane indywidualnie. Życie seksualne było wpisane po prostu w codzienne życie. A każdy koordynator rozwiązywał ich problemy w zależności od danej osoby.

Na zakończenie chciałabym jeszcze powiedzieć o badaniach, z których wynika, że kobiety z niepełnosprawnością intelektualną mają większe szanse na wejście w związek z mężczyzną pełnosprawnym. Natomiast mężczyźni niepełnosprawni intelektualnie są najbardziej poszkodowaną grupą pod względem seksualnym ze wszystkich grup osób niepełnosprawnych. Wynika to ze stereotypu kobiecości, w którą nie jest wpisany intelekt. W męskość natomiast jest. Jednak największe szanse na więź emocjonalną mają osoby w związkach, w których obie strony są niepełnosprawne intelektualnie. To jest co prawda inna więź, ale oni też mają prawo, żeby takie więzi budować.

 

H.S.: Dziękuję za rozmowę.