oprogramowanie komputerowe arisco reklama: PRODUCENT OBUWIA PROFILAKTYCZNEGO WAŁĘSA & PALUCH s.c.

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz

Stanisław Wałkiewicz

Rozmowa ze Stanisławem Wałkiewiczem dyrektorem Domu Pomocy Społecznej w Pakówce

  • Z okazji 20-lecia swojej pracy w Pakówce otrzymał pan od marszałka wielkopolskiego odznaczenie "Zasłużony dla województwa Wielkopolskiego". Jest pan jednym z pierwszych mieszkańców byłego województwa leszczyńskiego uhonorowanym tym odznaczeniem. Dom, którym pan kieruje od tylu lat stanowi przykład, jak pomagać innym. Obejmując to stanowisko nie miał pan wiele doświadczenia w takiej działalności. Jak sobie pan poradził?

To prawda. 20 lat temu byłem urzędnikiem Urzędu Wojewódzkiego w Lesznie. Poprowadzenie DPS w Pakówce było dla mnie wielkim wyzwaniem i w jakimś sensie uwolnieniem od urzędniczych obowiązków. Teraz mogę powiedzieć, że nie byłem ,,urodzonym�� urzędnikiem. Swoje obowiązki wypełniałem sumiennie, ale bez większego entuzjazmu. Działalność tego typu ośrodków jak Pakówka znana mi była wyłącznie zza biurka, natomiast obca mi była zupełnie istota funkcjonowania tej społeczności.

  • Jednak podjął pan próbę. Od czego się ona zaczęła?

Rozpocząłem od poznawania każdego mieszkańca, tak aby pamiętać jego imię i nazwisko. Poznawania ich historii, kłopotów i marzeń. Musiałem również poznać siebie. Wiedzieć jakie mam ułomności, słabości, czego mi brakuje, ale i na co mnie stać. Należy pamiętać, że gdy obejmowałem to stanowisko, DPS był ośrodkiem zamkniętym, otoczonym ogrodzeniem, z własnym ponad 100-hektarowym gospodarstwem. W tych warunkach trudno było mówić o stworzeniu bardziej rodzinnych, intymnych warunków życia dla pensjonariuszy. To przyszło z czasem.

  • Przez te lata nie tylko stworzono w Pakówce warunki rodzinne jego mieszkańcom, ale zintegrowano ich z sobą i ze społecznością lokalną, otwarto placówkę na potrzeby tej społeczności. Nawiązano kontakty z wieloma podobnymi instytucjami w kraju i za granicą. Największym jednak sukcesem jest wprowadzenie przez pana autorskiego programu usamodzielniania mieszkańców. Od czego się to zaczęło?

W 1984 roku oddaliśmy do użytku budynek ,,Promyk��. Ewenementem było wyeliminowanie nadzoru nad mieszkańcami personelu, który dotąd sprawował całodobową opiekę. Eksperyment, mimo oporu decydentów powiódł się znakomicie. Rezultatem było usamodzielnienie się kilku mieszkańców. Kolejnym krokiem było uruchomienie w Lesznie mieszkania grupowego dla czterech podopiecznych. W tym czasie nie było żadnych wzorców, ani przepisów sankcjonujących alternatywne formy mieszkalnictwa dla podopiecznych domów opieki społecznej. Do dzisiaj, jeśli to tylko jest możliwe, mieszkańcy rozpoczynają samodzielne życie poza naszą placówką.

  • Należy wspomnieć, że to leszczyńskie mieszkanie należało do pana. Od chwili objęcia go przez mieszkańców, pan wraz z rodziną zamieszkał w Pakówce. Od tego momentu można powiedzieć, że nie rozstaje się pan już z tym miejscem.

To była bardzo ważna decyzja w naszym życiu, podobnie jak rozpoczęcie pracy tutaj. Dzisiaj mogę powiedzieć, że to jest moja przestrzeń życiowa. Wbrew potocznemu mniemaniu, że tak wiele trzeba poświęcić, aby otoczyć opieką naszych mieszkańców, to od nich dostajemy więcej niż im dajemy. Wszyscy pracujący w Pakówce mamy poczucie ważnej roli, jaką mamy do spełnienia wobec naszych mieszkańców, a właściwie przyjaciół.