oprogramowanie komputerowe arisco reklama: PRODUCENT OBUWIA PROFILAKTYCZNEGO WAŁĘSA & PALUCH s.c.

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz

(aut. Szymon Szadurski - Dziennik Bałtycki 6.07.2007; dps.pl 10.07.2007)

 

Państwowy powiatowy inspektor sanitarny w Gdyni domaga się zamknięcia opiekuńczego domu seniora przy ul. Kwadratowej, prowadzonego przez Fundację Pomoc dla Rodziny. Wniosek trafił do wojewody pomorskiego...

Podczas kontroli działającego od niespełna tygodnia ośrodka inspektorzy wykryli rażące zaniedbania. W zarządzie fundacji prowadzącej dom zasiada m.in. Aleksander Żubrys, wiceprzewodniczący pomorskiego Sojuszu Lewicy Demokratycznej.

Jak ustaliliśmy, to nie pierwsze kłopoty fundacji. Na porządku dziennym są spory o pieniądze z osobami wynajmującymi jej sprzęt i pomieszczenia, należności z tego tytułu ściąga komornik. Część pracowników skarży się też na zaległości w wypłacaniu pensji.

- To polowanie na czarownice, zmowa przeciwko nam. Robimy dużo dobrego, a ciągle rzuca się nam kłody pod nogi - mówi tymczasem Janusz Daszuta, prezes fundacji. -Także dlatego że jesteśmy kojarzeni z lewicą. Ciągle nasyłają nam kontrole. Mam już tego dosyć. Jak tak dalej pójdzie, zamkniemy działalność, a starsi, schorowani ludzie pozostaną bez opieki.

Prezes Fundacji Pomoc dla Rodziny utrzymuje, że jeden ze swoich dwóch rumskich domów seniora musiał na początku lipca przenieść w pilnym trybie z Rumi do Gdyni, bo właściciel nieruchomości w Rumi z dnia na dzień wypowiedział mu umowę najmu.

- Pewnie znowu poszło o pieniądze - komentuje anonimowo jeden z byłych pracowników fundacji.

Nie minęło jednak kilka dni od przeprowadzki, a już zaczęli skarżyć się sąsiedzi. Po ich interwencjach w willi przy ul. Kwadratowej pojawił się Sanepid.

- Zastaliśmy tam przerażający widok - relacjonuje Alina Zaborska, państwowy powiatowy inspektor sanitarny w Gdyni. - W takich warunkach nie można opiekować się starszymi ludźmi. Brak windy, osobnej kuchni, brak nawet umowy na wywóz nieczystości. Zgroza.

Janusz Daszuta większość zarzutów Sanepidu odpiera. Mówi na przykład, że ma podpisaną umowę na wywóz nieczystości. Jego słów nie potwierdza jednak Straż Miejska w Gdyni.

- Kontrolowaliśmy tę posiadłość - mówi Dariusz Wiśniewski, jej komendant. - Umowy nie mieli, więc zobowiązaliśmy ich do zawarcia takiego dokumentu z wyspecjalizowaną do tego firmą. Wczoraj przeprowadziliśmy ponowną kontrolę, ale wymagana uchwałą Rady Miasta Gdyni umowa nadal nie została podpisana. Nie pozostało więc nam nic innego, jak wystawić nakaz egzekucyjny.

Aleksander Żubrys, członek zarządu Fundacji Pomoc dla Rodziny, o przenosinach domu seniora z Rumi na ul. Kwadratową w Gdyni dowiedział się od reportera Dziennika Bałtyckiego. Nie orientował się też dotychczas, że nowa siedziba nie spełnia wymogów sanitarnych.

- Porozmawiam z prezesem Daszutą - mówi Żubrys. - Te wszystkie uchybienia z pewnością trzeba naprawić, być może zakupić nowy sprzęt.

Żubrys, podobnie jak Daszuta, mówi jednak, że liczba kontroli, której poddawane są placówki fundacji, jest zastraszająca.

- Innych domów seniora nie sprawdza się z taką częstotliwością - twierdzi polityk SLD. - Podejrzewam, że dlatego iż mamy stawki o 800 - 1000 zł niższe od rynkowych kwot za takie usługi. Potrafimy opiekować się starszą, schorowaną osobą za 1,5 - 1,6 tys. zł miesięcznie. Wychodzimy na zero, a czasami dokładamy do interesu. Być może naszej konkurencji się to nie podoba.

Janusz Daszuta mówi też, że pensjonariusze przebywają w estetycznych warunkach, a nikt z nich ani z ich rodzin nigdy się nie skarżył na poziom opieki.

- Trudno od nas wymagać, abyśmy po kilku dniach od rozpoczęcia działalności mieli budynek w pełni przystosowany do takich specyficznych potrzeb - twierdzi prezes Fundacji Pomoc dla Rodziny. - Zrobimy to, ale trzeba dać nam czas.

Reporterzy "Dziennika Bałtyckiego" chcieli wejść do domu opieki przy ul. Kwadratowej, by na własne oczy zobaczyć, w jakich warunkach przebywają starsi ludzie. Nie zostali jednak wpuszczeni.

Prowadzący dom nie poczuwają się do winy

Rozmowa z Marianem Piaskowskim, kierownikiem sekcji higieny komunalnej gdyńskiego Sanepidu

- Na czym polegają uchybienia wykryte przy ul. Kwadratowej?

- Nie ma osobnej kuchni, więc praktycznie nie sposób przygotowywać posiłków. Na 17 miejsc w ośrodku i 14 przebywających aktualnie podopiecznych są tylko dwie łazienki. Zaniżony jest metraż pomieszczeń, w których mieszkają pensjonariusze. Na każdą ze starszych osób przypadać powinno 6 m kw., a tak nie jest. Materace na łóżka i kołdry trzymane są w piwnicy, pranie odbywa się w tym samym miejscu, gdzie starsi ludzie załatwiają swoje potrzeby fizjologiczne. Brak jest pomieszczenia do suszenia bielizny i pościeli. Choć część pensjonariuszy jest unieruchomiona, a ulokowano ich na 2 piętrze, nie ma windy. Nie ma wymaganej zgody wojewody na prowadzenie takiej działalności. To nie do przyjęcia.

- Jak zareagowali na kontrolę pracownicy fundacji?

- Jej prezes nie poczuwa się do winy, był bardzo butny i arogancki. Utrzymywał, że w ogóle nie powinniśmy go kontrolować. Twierdzi, że przepisów nie złamał, bo jako przedstawiciel fundacji nie musi mieć zgody na działalność. Ale to nieprawda. Ukaraliśmy go 500-złotowym mandatem, zawiadomiliśmy też Urząd Wojewódzki. W ostatnich latach doprowadzaliśmy już wspólnie z wojewodą do zamknięcia dwóch podobnych domów seniora - w Gdyni - na Wiczlinie i Pustkach Cisowskich. A muszę powiedzieć, że sytuacja sanitarna wyglądała tam nawet lepiej niż przy ul. Kwadratowej.

Sprawy i sprawki fundacji

O Fundacji Pomoc dla Rodziny pierwszy raz zrobiło się głośno w zeszłym roku. Wyszło wtedy na jaw, że jej prezes, mimo komorniczego nakazu, nie chce wypłacić 26 tys. zł inwalidce z Gdańska, Barbarze Kołtan za wypożyczenie fundacji sprzętów m.in. AGD i RTV, dywanów, mebli. Podobne kłopoty miała też Mirosława Zakrzewska, która wydzierżawiła fundacji 200-metrową posiadłość w Wejherowie. Za prowadzenie tam domu seniora fundacja jednak nie płaciła, dług narósł do 11 tys. zł, a potem placówkę opiekuńczą przeniesiono do Rumi. Obie sprawy zakończyły się w sądzie. - Długi te są obecnie już spłacane - mówią solidarnie szef fundacji Janusz Daszuta i jej wiceszef - Aleksander Żubrys.