oprogramowanie komputerowe arisco reklama: PRODUCENT OBUWIA PROFILAKTYCZNEGO WAŁĘSA & PALUCH s.c.

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz

(aut. Agnieszka Domanowska/aga - Gazeta Wyborcza 2.07.2007, 3.07.2007,4.07.2007; dps.pl 10.07.2007)

 

Śledztwo w sprawie domu opieki w Łapach umorzone

W Domu Złotego Wieku przestępstwa nie było

Ani skandaliczne warunki i narzekania rodzin pensjonariuszy, ani opinie sanepidu i urzędu wojewódzkiego nie przekonały prokuratury, że w Domu Złotego Wieku w Łapach dzieje się źle. Śledczy stwierdzili: przestępstwa nie było. I sprawę umorzyli.

Ciężkie życie w Domu Złotego Wieku

Przez pięć miesięcy prokuratura wyjaśniała, czy w prywatnym domu opieki społecznej w Łapach personel znęcał się nad pensjonariuszami. Czy byli oni narażeni na utratę zdrowia, a nawet życia? Czy zapewniono im tam odpowiednie warunki i czy śmierć dwóch pensjonariuszy była naturalna?

To publikacje "Gazety" skłoniły białostockich śledczych do jakiegokolwiek działania. O skandalicznych warunkach w Domu Złotego Wieku napisaliśmy już w połowie stycznia. Ujawniliśmy, że Helena i Tadeusz Drągowscy prowadzą ośrodek bez zezwoleń wojewody. Opisywaliśmy budynek, który był w opłakanym stanie, na zdjęciach pokazaliśmy brudne łazienki. W budynku przebywały osoby niepełnosprawne, poruszające się na wózkach inwalidzkich, ale nikt nie pomyślał o windach. Okna kwalifikowały się do wymiany, bo - jak stwierdził sanepid - zimą w pomieszczeniach jest zimno.

Mało tego: nasi informatorzy wielokrotnie mówili nam, że personel zastraszał pensjonariuszy. Do redakcji zgłosiła się też rodzina mężczyzny, który umarł w tym przytułku. Zarzuciła właścicielom, że ojciec przez wiele dni był głodzony, pozbawiony rehabilitacji i opieki lekarskiej. To zdaniem najbliższych mogło spowodować jego śmierć.

- Śledztwo nie potwierdziło tych podejrzeń. Pensjonariusze zmarli, bo długo chorowali. I nic nie wskazuje na to, że w Łapach dochodziło do jakichkolwiek przestępstw - powiedział nam wczoraj Marek Winnicki z Prokuratury Rejonowej w Białymstoku. - Nie udowodniliśmy znęcania się nad pensjonariuszami - ani fizycznego, ani psychicznego. Oczywiście każdy zainteresowany sprawą ma prawo naszą decyzję zaskarżyć.

Prokurator Winnicki twierdzi, że wszyscy pensjonariusze, którzy przebywali w łapskim domu opieki, zostali przesłuchani. To samo dotyczy niektórych rodzin.

- Przesłuchania były prowadzone w towarzystwie biegłych z zakresu psychiatrii i psychologii. Żadna z tych osób nie potwierdziła jednoznacznie zarzutów, o jakie podejrzewano właścicieli - wyjaśnia Winnicki.

Efekt prokuratorskiego śledztwa zdziwił Romana Czepe, burmistrza Łap, który wielokrotnie krytykował poczynania właścicieli domu. W styczniu mówił otwarcie: - To coś nie powinno istnieć. Nie wierzę, aby właściciele cudem spełnili wszystkie kryteria, skoro nie mają pieniędzy na zapłacenie zaległych kar.

Wczoraj Czepe podkreślił, że jedynym pozytywnym efektem zainteresowania się przez nas Domem Złotego Wieku był fakt, że po kilkunastu latach pensjonariusze doczekali się spacerów: - Zawsze byli zamknięci. Teraz pojawiają się na tarasie. To jedyna zmiana, jaką tam zauważyłem.

Dom Złotego Wieku w Łapach nie dość, że nie spełnia podstawowych standardów, to od kilku lat działa nielegalnie. Urząd wojewódzki nie może go jednak zamknąć, tylko ukarać właściciela. Zrobił to już dwukrotnie.

- W sumie mają do zapłacenia 20 tys. zł. Wystąpiliśmy do urzędu skarbowego o wyegzekwowanie tej należności. Nie pomogło. Teraz wkroczy tam komornik - zapowiada Mirosław Piontkowski, rzecznik wojewody.

Czy decyzja prokuratury o umorzeniu śledztwa daje do zrozumienia właścicielom łapskiego przytułku, że prowadzą go zgodnie z prawem i wszelkimi wymogami?


Sanepid: W łapskim domu opieki jest brudno

Fetor w łazienkach, brudna pościel i ogólny nieład - takie zastrzeżenia do właścicieli Domu Złotego Wieku w Łapach ma sanepid.

Ostatnia kontrola przeprowadzona została 29 czerwca. Miała przede wszystkim na celu ocenę warunków higieniczno-sanitarnych, w jakich mieszkają pensjonariusze.

- Podczas kontroli w Łapach stwierdzono również, że właściciel nie wykonał naszych wcześniejszych zaleceń, takich jak wyrównanie posadzek, montaż windy czy wymiana stolarki okiennej. Stwierdził, że nie zamierza wymieniać okien, bo według jego ekspertyz są one dobrej jakości - powiedział nam wczoraj rzecznik prasowy białostockiego sanepidu Artur Wnuk.

Okna w całym budynku są w opłakanym stanie. Wcześniejsza kontrola sanepidu przeprowadzona zimą wykazała, że pensjonariusze po prostu marzną.

Artur Wnuk podkreśla, że ubiegłotygodniowa kontrola przebiegała w nieprzyjemnej atmosferze, a właściciel ocenił działania pracowników sanepidu jako wyjątkowo złośliwe.

- Właściciel zalega z opłaceniem wcześniejszej grzywny w wysokości 2 tys. zł. Teraz grozi mu kolejna - zapowiada Wnuk.

Warto dodać, że placówka w Łapach działa nielegalnie, bo do tej pory nie uzyskała pozwolenia od wojewody. Urząd również nie doczekał się zapłacenia grzywny w wysokości 20 tys. zł. Jak powiedział nam rzecznik wojewody Mirosław Piontkowski, do Domu Złotego Wieku niebawem wkroczy komornik.

Wczoraj informowaliśmy, że białostocka prokuratura rejonowa umorzyła śledztwo w sprawie tego domu opieki. Mimo skarg śledczy nie znaleźli tam znamion przestępstwa i uznali, że pensjonariusze są traktowani dobrze. Nie przekonały ich skandaliczne warunki i narzekania rodzin. Nie wzięli pod uwagę ani opinii sanepidu, ani urzędu wojewódzkiego.


Prokuratura jeszcze raz zajmie się Łapami

Przez pięć miesięcy białostocka prokuratura wyjaśniała czy w prywatnym domu opieki społecznej w Łapach personel znęcał się nad pensjonariuszami i czy byli oni tam dobrze traktowani? Decyzja o umorzeniu postępowania zdziwiła nie tylko rodziny pensjonariuszy, ale też prokuratora apelacyjnego w Białymstoku

Ani skandaliczne warunki i narzekania rodzin pensjonariuszy, ani opinie sanepidu i Urzędu Wojewódzkiego nie przekonały prokuratury rejonowej, że w Domu Złotego Wieku w Łapach dzieje się źle. Śledczy stwierdzili: przestępstwa tam nie było, po czym sprawę umorzyli. O złych warunkach w Domu Złotego Wieku napisaliśmy już w połowie stycznia. Ujawniliśmy, że Helena i Tadeusz Drągowscy prowadzili ośrodek bez zezwoleń wojewody. Opisywaliśmy budynek, który był w opłakanym stanie, na zdjęciach pokazaliśmy brudne łazienki. W budynku przebywały osoby niepełnosprawne, poruszające się na wózkach inwalidzkich, ale nikt nie pomyślał o windach. Okna kwalifikowały się do wymiany.

Do redakcji zgłosiła się też rodzina mężczyzny, który umarł w Domu Złotego Wieku. Zarzuciła właścicielom, że ojciec przez wiele dni był głodzony, pozbawiony rehabilitacji i opieki lekarskiej. To zdaniem najbliższych mogło spowodować jego śmierć.

Te wszystkie fakty nie były wystarczające dla prokuratury, aby postawić właścicielom zarzuty. Zdziwiło to białostocką apelację. Po naszych ostatnich tekstach rzecznik prokuratury apelacyjnej Janusz Kordulski powiedział nam:

- Trzeba zwrócić uwagę na te wszystkie wątki poboczne, czyli ekspertyzy sanepidu, opinię wojewody. Myślę, że sprawa nie jest definitywnie zakończona.

Będzie więc nowe postępowanie prokuratorskie. Dom Złotego Wieku w Łapach nie dość, że nie spełnia podstawowych standardów sanitarnych, to od kilku lat działa nielegalnie. Urząd Wojewódzki nie może go jednak zamknąć, tylko ukarać właściciela. Zrobił to już dwukrotnie.