oprogramowanie komputerowe arisco reklama: PRODUCENT OBUWIA PROFILAKTYCZNEGO WAŁĘSA & PALUCH s.c.

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz

Nasza dyskusja na ten temat znajduje się tutaj...


(aut. Marek Mamoń - Gazeta Wyborcza 4.06.2007; dps.pl 28.06.2007)

W Żarkach Letnisku wiązano pasami chorych, ale sąd nie ma kogo skazać: zeznania pensjonariuszy, ze względu na ich stan psychiczny, są dla sądu niewiarygodne. A nawet jeśli ktoś dostanie wyrok, to - jak Marek N. spod Lelowa - zakłada nową placówkę na drugim końcu Polski.

Marek N., szef Stowarzyszenia im. św. brata Alberta Chmielowskiego, które w Białej Wielkiej pod Lelowem prowadziło dom opieki dla ludzi starszych i bezdomnych, za więzienie i znieważanie pensjonariuszy został po raz pierwszy skazany w marcu 2005 roku. Po apelacji sprawa wróciła do ponownego rozpatrzenia przez sąd w Myszkowie. Niedawno ponownie zapadł wyrok skazujący. Obrońca Marka N. zapowiedział apelację do sądu okręgowego...

Oskarżenie, wieloletni proces i wyrok za znęcanie się nad starszymi, bezradnymi i chorymi ludźmi nie przeszkadzają Markowi N. prowadzić dalszej działalności opiekuńczej. W trakcie procesu jego stowarzyszenie zmieniło nazwę i pod innym szyldem otworzyło kolejny dom pomocy. Tym razem pod Warszawą.

Jak nieskuteczne jest prawo pokazuje śledztwo w sprawie działalności opiekuńczej Stowarzyszenia Pomocy Ludziom Starszym - powstałe przed siedmiu laty z inicjatywy Lecha Mesjasza, byłego wójta Poraja. W 2004 roku w wynajętym od Poczty Polskiej budynku w Żarkach Letnisku stowarzyszenie urządziło dom opieki. Mieszkająca tam Irena Kowalska i jej córka ujawniły, że pensjonariusze przywiązywani są na noc pasami do łóżek i trzymani tak do rana w pokojach zamykanych na klucz od zewnątrz. Zdjęcia takich osób opublikowała jako pierwsza "Gazeta Myszkowska". Działalność stowarzyszenia Mesjasza skontrolował Urząd Wojewódzki - wyszło na jaw, że stowarzyszenie nie ma zezwolenia na prowadzenie placówek zapewniających całodobową opiekę osobom niepełnosprawnym, przewlekle chorym lub w podeszłym wieku. Kontrola potwierdziła, że wobec 11 pensjonariuszy SPLS stosowano bez konsultacji i zgody lekarza środki przymusu bezpośredniego. Prokuratura myszkowska wszczęła śledztwo w tej sprawie.

Dziś wszystko wskazuje na to, że nie zostaną postawione zarzuty popełnienia przestępstwa. - Nie udało się zebrać dowodów winy konkretnych osób. Aby stawiać zarzuty, musimy mieć konkretnego podejrzanego. Przesłuchania świadków nie dały nam żadnej odpowiedzi na pytanie, kto wiązał pasami podopiecznych. Żaden z pensjonariuszy - ze względu na stan psychiczny, potwierdzony opiniami biegłych - nie może być wiarygodnym świadkiem ewentualnych aktów przemocy - mówi prokurator Romuald Basiński.

W myszkowskim sądzie toczy się od kilku miesięcy proces o rozwiązanie Stowarzyszenia Pomocy Ludziom Starszym. Domaga się tego starostwo, popierane przez prokuraturę. Tymczasem stowarzyszenie figuruje na liście organizacji pożytku publicznego na stronie ministerstwa pracy i polityki społecznej - mimo że nie złożyło sprawozdania finansowego za 2006 rok. Na niedawnej rozprawie w sprawie rozwiązania SPLS-u Mesjasz nawet nie próbował kryć, że podopieczni w jego domu byli na wiele godzin, bez lekarskiej konsultacji, krępowani pasami do łóżek. Winą za wszystkie nieprawidłowości obarczył "głupie prawo".