oprogramowanie komputerowe arisco reklama: PRODUCENT OBUWIA PROFILAKTYCZNEGO WAŁĘSA & PALUCH s.c.

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz

Trzy lata temu niewidoma Bożena Lichocka z Olsztyna wpadła do niezabezpieczonego szybu, remontowanej przez gdańską firmę, windy. Do dziś kobieta nie wstaje z łóżka.

Teraz sąd przyznał jej odszkodowanie. Tymczasem człowiek odpowiedzialny za wypadek nadal naprawia windy.

Do zdarzenia doszło 3 kwietnia 2002 roku w ośrodku Polskiego Związku Niewidomych w Olsztynie. Niewidoma mieszkanka ośrodka, 38-letnia wówczas Bożena Lichocka wpadła do szybu windy. Spadła z parteru do piwnicy. Połamała obie nogi. Do dzisiaj nie chodzi.

- Lekarze nie dają jej nadziei na poprawę - mówi matka poszkodowanej Zofia Lichocka. - Prawdopodobnie już nigdy nie będzie mogła chodzić.

Jak potem ustalono do wypadku zapewne by nie doszło gdyby gdańska firma Remdźwig, która tamtego dnia przeprowadzała remont windy, odpowiednio zabezpieczyła miejsce naprawy. Niewidomych mieszkańców ośrodka ostrzegano przed niebezpieczeństwem wywieszając kartkę z informacją na ten temat. W rok po zdarzeniu olsztyński Sąd Rejonowy ukarał tylko jednego z czterech oskarżonych: brygadzistę Stanisława K., u którego parę godzin po wypadku stwierdzono 1,35 promila alkoholu we krwi. Mężczyzna został skazany na 6 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata i tysiąc złotych grzywny.

Barbara Lichocka wytoczyła proces gdańskiej firmie. Domagała się od niej 300 tysięcy złotych zadośćuczynienia i miesięcznej renty w wysokości 1,5 tysiąca złotych. W poniedziałek obie strony zawarły przed Sądem Okręgowym w Olsztynie ugodę. Remdźwig ma jej teraz wypłacić 110 tysięcy złotych odszkodowania i miesięczną rentę w wysokości 500 złotych.

- Ugoda została zawarta, będziemy ją respektować - mówi Janusz Krężoch, jeden ze współwłaścicieli Remdźwigu. - Co się stało to się nie odstanie. Nam też nie zależy na ciągłym rozdmuchiwaniu tej sprawy.

Krężoch przyznaje, że skazany przez sąd Stanisław K. wciąż pracuje w jego firmie. - Nie widzę w tym niczego złego - mówi. - W naszej ocenie sprawa jego odpowiedzialności nie była tak jednoznaczna, jak ustalił sąd.