oprogramowanie komputerowe arisco reklama: PRODUCENT OBUWIA PROFILAKTYCZNEGO WAŁĘSA & PALUCH s.c.

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz

Zarząd Fundacji ,,Mielnica" odwołał ze stanowiska kierownika Warsztatów Terapii Zajęciowej w Mielnicy Dużej (powiat koniński) - Jana Jastrzębskiego. Ten numer wam nie przejdzie! Zawiadomimy sąd pracy, prokuraturę, władze powiatu, województwa, a nawet prezydenta kraju, bo to co zrobiliście z kierownikiem to skandal - krzyczeli potem pracownicy i rodzice podopiecznych WTZ. Krzysztof Połeć, członek Zarządu Fundacji "Mielnica", poinformował wczoraj, że decyzja w tej sprawie została podjęta jednogłośnie. Kierownik Jastrzębski został zwolniony dyscyplinarnie. W uzasadnieniu rozwiązania umowy o pracę można między innymi przeczytać: "Jan Jastrzębski bez upoważnienia Zarządu Fundacji "Mielnica" przyjął darowiznę z firmy "Helena", działał na szkodę Fundacji, nie respektując zapisów ustawy o zakazie konkurencji, świadomie dezintegrował współpracę pomiędzy Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie a Fundacją Mielnica oraz wywierał mobbing w stosunku do niektórych pracowników".

Absurdalne zarzuty

- Nie mam pojęcia o co chodzi. Od momentu wręczenia mi zwolnienia jestem w szoku - mówi Jan Jastrzębski, były kierownik WTZ w Mielnicy Dużej.

Wszystkie postawione mu zarzuty odrzucają zarówno pracownicy WTZ, jak i rodzice podopiecznych.

- Darowizna od firmy "Helena", kilkadziesiąt kartonów soków, była przeznaczona dla dzieci. To ma być przestępstwo? A mobbing? Zapytaliśmy pracowników Warsztatów, czy czują się w jakiś sposób skrzywdzeni przez kierownika, wszyscy zaprzeczyli - mówi Wioletta Przybylska, księgowa WTZ.

Ponoć w sprawie stosowanego przez Jana Jastrzębskiego mobbingu do Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Koninie wpłynęło pismo podpisane przez kilka osób z WTZ w Mielnicy Dużej. Pracownicy podkreślają, że pismo to musiało zostać spreparowane, bo oni nie mają z nim nic wspólnego. Piotr Rybiński z Komisji Zakładowej KNSZZ "Solidarność 80" działającej przy WTZ, twierdzi nawet, że takie pismo nie istnieje.

- Cała ta sprawa to jeden wielki szwindel. Jan Jastrzę-bski wzorcowo prowadzi warsztat, więc trzeba coś na niego znaleźć. A poza tym ma dobre kontakty z siostrami Janaszek i soki z "Heleny" również dostał dzięki tej znajomości - mówi Piotr Rybiński.

Człowiek sióstr

Jak wyjaśniają pracownicy WTZ, tajemniczy zarzut, dotyczący złamania ustawy o zakazie konkurencji, wiąże się z kontaktami Jana Jastrzębskiego z Fundacją "Podaje dalej" Zuzanny Janaszek-Maciaszek, byłej szefowej Fundacji "Mielnica".

- I tu jest pies pogrzebany! Od kiedy siostry Janaszek przestały kierować Fundacją, zaczęły się różne kłopoty. Pan Jastrzębski jest "człowiekiem" sióstr, więc trzeba go zwolnić i dać na to stanowisko kogoś swojego. Czuliśmy, że tak będzie. Najpierw poleciały siostry Janaszek, a teraz czas na pozostałych - mówi Andrzej Podolski, jeden z rodziców. Zarząd oddał sprawę do Prokuratury Rejonowej w Koninie.

- To również jest bardzo ciekawe. Najpierw idą do prokuratury, a dopiero potem zwalniają człowieka - mówi Piotr Rybiński, związkowiec.

Tymczasowym kierownikiem WTZ został Andrzej Sypniewski. Krzysztof Połeć podkreśla, że w obecnej sytuacji trudno powiedzieć co będzie dalej. Strony konfliktu mają się spotkać w najbliższy poniedziałek.