oprogramowanie komputerowe arisco reklama: PRODUCENT OBUWIA PROFILAKTYCZNEGO WAŁĘSA & PALUCH s.c.

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz

Sąd nie popiera tego, co zrobiliście, ale był powód waszego oburzenia - mówił sędzia Piotr Augustyniak. Wychowankowie domu dziecka, którzy zbili kolegów znęcających się nad młodszymi dziećmi, nie poniosą kary.

Sprawa, która zakończyła się prawomocnym wyrokiem, dotyczy drastycznych wydarzeń w Domu Dziecka nr 5 w Łodzi. Rok temu ujawniliśmy, że najstarsi wychowankowie placówki przy ul. Małachowskiego zbili pasem młodszych kolegów. To była kara za to, że ci dręczyli i molestowali seksualnie kilkuletnie maluchy. Personel placówki wiedział o tym, ale nie reagował. Za to po samosądzie jego przywódca, niepełnosprawny Piotr Yasin, został wyrzucony do schroniska dla bezdomnych. Dyrekcja zawiadomiła o pobiciu policję, ta zaś prokuraturę. Yasina i czterech jego kolegów oskarżono o pobicie.

Proces w pierwszej instancji zakończył się błyskawicznie. Nastolatkowie przyznali się do pobicia, ale tłumaczyli, że gdyby wychowawcy reagowali na to, co się dzieje w placówce, nigdy nie doszłoby do samosądu.

Sąd warunkowo umorzył postępowanie. Prowadząca proces sędzia Anna Starczewska-Jeromin przyznała, że samosąd, którego dopuścili się oskarżeni, nie powinien mieć miejsca, ale ponieważ była to reakcja na zło - oskarżeni nie poniosą kary.

Do takich samych wniosków doszło trzech sędziów sądu okręgowego, którzy potwierdzili warunkowe umorzenie sprawy. Sąd przyznał, że nastolatkowie działali "w ludzkim odruchu", chcąc ukarać tych, którzy wyrządzali krzywdę młodszym. Podkreślił też, że wina spada również na wychowawców, którzy choć mieli taki obowiązek - nie reagowali na to, co się w domu dziecka działo. - Tylko żeby nie było wątpliwości - zwrócił się do oskarżonych sędzia Piotr Augustyniak. - To, co zrobiliście, było złe, to przestępstwo, bo przemocy nie wolno w ogóle stosować, i nie jest tak, że sąd akceptuje to, co zrobiliście.

Nastolatkowie byli zadowoleni z wyroku. Piotr Yasin mówił: - Myśmy tylko chcieli, żeby tam się coś zmieniło. A gdyby teraz nas ukarano, to ci, których my zbiliśmy, byliby pokrzywdzonymi. A przecież to oni krzywdzili młodszych.

Zobacz też: