oprogramowanie komputerowe arisco reklama: PRODUCENT OBUWIA PROFILAKTYCZNEGO WAŁĘSA & PALUCH s.c.

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz

Gazeta Wyborcza - 13.10.2002

Rozmowy z przewodniczącym Rady Społecznej Promyka i przedstawicielem zarządu miasta

 

Joanna Legierska: Dlaczego Kasia została wyrzucona z Promyka?

Wojciech Bartkowiak, przewodniczący Rady Społecznej Promyka: Ona nie została wyrzucona. Jej matka zrezygnowała z zabiegów i pomocy edukacyjnej.

Bo np. hydromasaże przeziębiały Kasię. To nie znaczy, że bez spotkania z rodzicem można po prostu wysłać mu pismo, że od listopada nie przyjedzie po nią autobus.

- Nie możemy uzgadniać. To nie jest przedszkole. To jest ośrodek służby zdrowia. Jeśli przyjęta jest pani do szpitala, to zobowiązuje się do pewnych reguł. Jeśli Pani tylko leży i nie ma zabiegów, to jest pani wypisywana. Niech ten rodzic oprzytomnieje. Ona z niczego nie jest zadowolona.

A jeśli właśnie jest przytomny i chce, by jego dziecko miało dobrą opiekę, dlaczego nie jest to z nim uzgadniane.

- Są spotkania z rodzicami. Ostatnio trzy dni temu. Rodzice są zawiadamiani. Tylko nikt nie przychodzi. Jak mają skargi, to niech napiszą do Rady Społecznej. Niech coś zrobią. Czy my tylko mamy wyciągać rękę.

Ich skargi nie skutkują. A ośrodek jest przekształcany w salon odnowy dla dorosłych.

- Czy dorośli, nawet rodzice nie mają prawa do terapii. Przecież im również należy pomagać. Ten, który nie miał dziecka niepełnosprawnego, ten nie wie. Ja mam takie dziecko od 25 lat. I też przydałaby mi się terapia, ale z tych masaży nie korzystam, choć bym mógł, ale z żoną chodzę gdzie indziej. Bowiem to wy, redaktorzy robicie taką atmosferkę. Już mamy odmowy sponsorów, bo wyciągacie afery.

Rozmawiałam z rodzicami i widziałam te niepełnosprawne dzieci. Chodzi o to, by Promyk właśnie im służył tak, by wszyscy byli zadowoleni.

- Są osoby, które chcą, aby ich dzieci miały jak w nowoczesnym świecie. Tak ja też chciałbym, aby w ośrodku było tak jak są odnowione siedziby niektórych banków czy partii. A ci rodzice nie chcą pomóc tylko wytykają błędy.

Bowiem troszczą się o swoje dzieci.

rozmawiała Joanna Legierska

Joanna Legierska: Matka Kasi pani Danuta Schwengler dostała pismo, że jej córki od listopada nie będzie woził autobus do ośrodka Promyk. Jakim prawem dziecko zostało wyrzucone?

Lesław Batkowski, członek Zarządu Miasta: Z informacji, które do mnie dotarły, pani Schwengler zrezygnowała z opieki i zabiegów w ośrodku Promyk.

Z zabiegów, które powodowały przeziębienia, ale nie z opieki. A mimo to Kasię wyrzucono z ośrodka.

- Wyjaśnię to. Dziecko powinno korzystać z ośrodka, tak jak życzy sobie tego rodzic. Obiecuję, że Kasia zostanie przyjęta. To jest placówka publiczna i każdy rodzić niepełnosprawnego dziecka ma prawo do korzystania z jej usług.

Ale co, jeśli te usługi są na tak marnym poziomie, że rodzice wypisują dzieci?

- Spotkaliśmy się kiedyś z rodzicami. Tylko 2 na 43 osoby złożyła skargę. Nie będziemy więc patrzyli na niezadowolenie mniejszości.

Ale ta palcówka zamiast służyć tej mniejszości, czyli dzieciom niepełnosprawnym, przekształca się w gabinety odnowy biologicznej, sauny i solarium. Co Pan o tym myśli?

- Jestem inżynierem elektrykiem, więc budowę sauny mogę skomentować pod kontem założenia instalacji elektrycznej. Jej użyteczności do rehabilitacji dzieci nie będę komentował. Niech wypowiedzą się o tym specjaliści.

A kiedy w końcu Miasto skończy kontrolę Promyka?

- Tak jak prezydent zapowiedział to na ostatniej Radzie. Czyli za dwa tygodnie podamy wyniki kontroli. Sprawdzimy wszystko - remonty, koszty delegacji, urlopy. Jeśli okaże się, że pani dyrektor popełniła błędy, to więcej dyrektorką nie będzie.

A czemu już na Radzie Miasta nie były zgłaszane zakupy sprzętu i remonty ośrodka. Przecież to jest wymagane w statucie Promyka.

- Nie wiem, czemu. Zapewniam, że kontrola będzie rzetelna.

Mam nadzieję.

Zobacz także: