oprogramowanie komputerowe arisco reklama: PRODUCENT OBUWIA PROFILAKTYCZNEGO WAŁĘSA & PALUCH s.c.

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz

(aut. Agnieszka Pochrzęst - Gazeta Wyborcza 4.02.2007; dps.pl 13.02.2007)

 

Dwa warszawskie szpitale nie wymagają już, by odwiedzający chorych zakładali foliowe obuwie ochronne. Nie chcą, by wynosili na nich zarazki do swoich domów. - Te ochraniacze przynoszą więcej złego niż dobrego - potwierdzają epidemiolodzy.

Gdy mąż pani Walerii trafił do szpitala Wolskiego, odwiedzała go codziennie. Aby wejść na oddział, musiała kupować buty ochronne za złotówkę. - Kilka razy zakładałam te same, o ile się nie porwały - przyznaje. - Nosiłam je w torebce. Raz zapomniałam zdjąć te worki, wybiegłam w nich ze szpitala, poślizgnęłam się i upadłam. Ale jak każą nosić, to je zakładam.

Ochronnych butów nie trzeba już zakładać w Centrum Zdrowia Dziecka oraz w Wojskowym Instytucie Medycznym przy Szaserów. Forsowali to szpitalni epidemiolodzy. Podkreślają, że odwiedzający na foliowych ochraniaczach wynoszą ze szpitala bakterie. - Od kiedy nie zakładają foliowych butów, musimy częściej sprzątać, ale przynajmniej tysiące osób, które odwiedzają chorych, nie wywleką najgorszych bakterii do swoich domów - mówi Wojciech Lubiński, rzecznik WIM.

Przed wejściem do szpitala przy Szaserów i na jego oddziały pojawiły się wycieraczki. Zdaniem dr. Pawła Grzesiowskiego, kierownika Zakładu Profilaktyki Zakażeń i Zakażeń Szpitalnych w Narodowym Instytucie Zdrowia Publicznego, to lepsze rozwiązanie od ochraniaczy. - Buty ochronne nie chronią wcale przed zarazkami, ale są ogromnym zagrożeniem dla ludzi, którzy korzystają z nich wielokrotnie - podkreśla. - Nigdzie na świecie w szpitalach nie chodzi się w ochraniaczach, tylko w Polsce. Mam nadzieję, że za przykładem tych dwóch szpitali pójdą inne i też zrezygnują z obuwia ochronnego.

Marek Durlik, dyrektor szpitala przy ul. Wołoskiej, nie zamierza jednak likwidować automatów z ochraniaczami. Nie wyobraża sobie, jak zimą i jesienią wyglądałyby szpitalne korytarze, gdyby goście, których tysiące codziennie odwiedzają szpital, nie zakładali na buty foliowych ochraniaczy. - Nie nadążylibyśmy sprzątać - twierdzi. - O wiele więcej musielibyśmy płacić firmom sprzątającym, a już miesięcznie wydajemy na to ponad 120 tys. zł.

Buty trzeba nosić także w Szpitalu Praskim. Jerzy Sokołowski, dyrektor tej lecznicy, przyznaje jednak, że coraz częściej przymykają oko, jeśli odwiedzający ich nie zakładają.

Automaty stojące w szpitalach należą do prywatnych firm. Są w większości warszawskich lecznic. Buty ochronne kosztują do 1 zł do 2 zł. Szpitale twierdzą, że zarabiają na nich symbolicznie (dostają ok. 20 proc. utargu).