oprogramowanie komputerowe arisco reklama: PRODUCENT OBUWIA PROFILAKTYCZNEGO WAŁĘSA & PALUCH s.c.

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz

Niepełnosprawność kojarzymy zwykle z amputacją ręki czy nogi. Tymczasem chorzy na serce to także osoby niepełnosprawne. - Mąż jest po zawale i z tego powodu nie możemy normalnie żyć, nawet swobodnie spacerować po mieście - twierdzi Genowefa Hendzel.

Jako jedna z kilkuset osób wzięła udział w rozpoczętych wczoraj opolskich dniach osób niepełnosprawnych.

Wiele z nich przyszło na forum społeczno-medyczne, w którym uczestniczyli też kardiologowie i kardiochirurdzy. - Chcemy rozmawiać na kontrowersyjny temat, jakim są choroby serca jako przyczyna niepełnosprawności. Kiedy mówimy o chorobie Parkinsona, stwardnieniu rozsianym czy urazach komunikacyjnych, to nikt nie ma wątpliwości, że ich ofiary to osoby niepełnosprawne. Zwykle kojarzymy niepełnosprawność z amputacją ręki, nogi czy też urazami kręgosłupa - mówił dr Janusz Stasiak z Towarzystwa do Walki z Kalectwem. - Ale czy nie jest osobą niepełnosprawną ktoś, kto nagle w wieku 40 czy 50 lat, będąc czynnym zawodowo, nagle wypada z obiegu, bo dopadł go na przykład zawał serca? - pytał.

Józef i Genowefa Hendzelowie cierpią na choroby serca. On jest po "przechodzonym" zawale, ona zaś między innymi uskarża się na nadciśnienie. - Miałem zawał sześć lat temu, podobnie jak mój brat, to chyba rodzinne - mówi pan Józef, który z powodu swojej choroby i podeszłego wieku sam już nie wychodzi na ulicę. Pani Genowefie, która z powodu choroby musiała przedwcześnie zrezygnować z pracy położnej w szpitalu przy Reymonta, poza nadciśnieniem doskwiera cukrzyca.

- Bardzo się męczę. Muszę brać dużo lekarstw, od których już jestem uzależniona - żali się.

Obydwoje uważają, że są osobami niepełnosprawnymi. - Dobrze byłoby, gdyby ludzie byli bardziej wyczuleni na potrzeby sercowców. Na przykład niektórzy kierowcy autobusów widząc, że ktoś nie biegnie do pojazdu, nie czekają. Gdybyśmy ja lub mąż starali się podbiec, zakończyłoby się to dla nas tragicznie - przypuszcza Hendzel.

Sądzą, że ich los mogą poprawić władze, zapewniając łatwiejszy dostęp do opieki medycznej, a także... poprawiając sytuację gospodarczą w regionie. - Teraz jest takie nerwowe życie spowodowane bezrobociem. Musimy pomagać dzieciom, a emerytury mamy niewysokie - boleje pani Genowefa.