oprogramowanie komputerowe arisco reklama: PRODUCENT OBUWIA PROFILAKTYCZNEGO WAŁĘSA & PALUCH s.c.

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz

Podopieczni Dziennego Domu Pomocy Społecznej przy al. Wolności

Pani Józefa nie wyobraża sobie już życia bez domu przy Wolności. Codziennie przed południem z trudem pokonuje stare, wydeptane schody i wchodzi do świetlicy. - Jak tu jestem, odżywam. Gdybym nie mogła przychodzić, to u siebie bym chyba zgłupiała - sapie, zarzucając na wieszak wysłużona kurtkę.

Dzienny Dom Pomocy Społecznej w al. Wolności 20 mieści się w starej kamienicy, blisko tramwaju i autobusu. To ważne, bo bywalcy - a jest ich 50-70 osób po sześćdziesiątce - mieszkają w różnych dzielnicach. W domu grzeją kaflowe piece. Placówce przydałby się remont. W ogrzewanej piecami-kozami stołówce łuszczy się farba, w rogach widać wilgoć. Tutaj codziennie czeka na nich talerzyk ze śniadaniem i pożywny obiad. - Nie ma reguł; jeżeli ktoś się gorzej czuje rano, przychodzi na obiad, a śniadanie może zabrać. Nasi podopieczni są w wieku, gdy zdrowie już nie dopisuje. Niektórym, gdy trzeba, nosimy jedzenie do domów - tłumaczy kierowniczka domu Helena Kołek.

Większość podopiecznych to emeryci z tzw. starego portfela. Płacą tylko za "wkład" do kotła: 5,10 do 8,50 zł na dzień. - Dla niektórych to i tak bardzo wiele. Po opłaceniu czynszu i obiadów z 700-złotowej emerytury mało zostaje - tłumaczy kierowniczka. - A u nas jest ciepło, więc mogą oszczędzać na opale.

Dla wielu ważny jest sam fakt, że istnieje miejsce, gdzie ktoś pomoże rozwiązać problem. Inni przychodzą, żeby wymienić poglądy, pogadać o wnukach albo po prostu ponarzekać na zdrowie. W gronie rówieśników łatwiej znaleźć kogoś, kto wysłucha i pocieszy. W świetlicy można poczytać książki, wysłuchać pogadanki o cholesterolu, przygotowanej przez pielęgniarkę Ewę, albo powspominać letnie wycieczki do Mirowa i zaplanować wspólne wyjście do teatru.

Kiedy odwiedziliśmy dom w piątek, trwały przygotowania do popołudniowej uroczystości z okazji Dnia Seniora. Zaprzyjaźniony cukiernik podarował wypieki, a personel organizował potańcówkę. - Nasi podopieczni tańczyć lubią, oj lubią - uśmiecha się kierowniczka. - Każda okazja jest dobra, aby urządzać wieczorki taneczne: i Dzień Kobiet, i Pierwszy Dzień Wiosny...

- Młodniejemy tu, przestajemy myśleć o troskach, tak jest wesoło - dodaje siedząca obok pani Marysia. Teraz podopieczni domu w al. Wolności przygotowują się do wystawy w Urzędzie Miasta. Pokażą misternie dziergane z nici i kordonka serwetki, makatki i obrusy, kapelusz, ozdobne butelki i kompozycje z kwiatów oraz suchych roślin. Ekspozycja ma być otwarta w środę.