oprogramowanie komputerowe arisco

Domy Prawo O DPS, Kontakt

Prawdziwa artystka z ŚDS w Pewli Wielkiej

wstecz

(aut. Ewelina Lach - www.super-nowa.pl  1.07.2009; dps.pl 22.07.2009)

 

Agnieszka kocha malować, ale jeszcze bardziej wyszywać. Z kolorowych nici potrafi stworzyć piękne obrazy z równie pięknymi pejzażami, a nawet portretami ludzi i zwierząt. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że aby wyszyć taki obraz konieczne jest dokładne licznie. A tego Agnieszka nie potrafi. Uniemożliwia jej to choroba, na którą cierpi od urodzenia.

 

– Sami się zastanawiamy jak to możliwe, by Agusia wyszywała tak piękne obrazy nie umiejąc liczyć. Przecież w takim rękodziele ważne jest każde oczko. Wystarczy jeden błąd, by obraz się nie udał – mówi Renata Puda, kierownik Środowiskowego Domu Samopomocy w Pewli Wielkiej, która od lat opiekuje się Agnieszką. Pytam więc o to Agnieszkę, a ona z wyraźnym rozbawieniem odpowiada: – Po prostu wyszywam. Patrzę na zdjęcie i nici same mi się układają.

 

Trudne początki

 

Agnieszka to uśmiechnięta, pełna radości dziewczyna. Nie boi się kontaktu z ludźmi choć, jak sama przyznaje, dopiero od niedawna zaczęła się otwierać przed obcymi. – Zanim przyszłam do ośrodka niewiele się odzywałam, bo bałam się, że mnie nie polubią i będą się ze mnie śmiali – zwierza się Agnieszka.

 

Dzień, w którym pierwszy raz pojawiła się w ośrodku doskonale pamięta pani Renata. – Potrafiła cały dzień siedzieć w kącie. Nie lubiła, kiedy ktoś do niej podchodził i zagadywał. Nie chciała też brać udziału w zajęciach. Nie naciskaliśmy na nią. Chcieliśmy, by sama się przed nami otworzyła – mówi. – Wcześniej przez cały czas byłam w domu i nie miałam kontaktu z ludźmi, a jak tutaj przyszłam to przestraszyłam się tylu nowych twarzy – tłumaczy Agnieszka.

 

 

W końcu Agnieszka przełamała się. Zaczęła uczęszczać na zajęcia terapeutyczne i to na nich odkryła swoją pasję. Początki nie były łatwe. – Zdarzało się, że po wielu godzinach wyszywania i morderczej pracy obraz się nie udawał. Każdemu w takiej sytuacji puściłyby nerwy, ale nie Agnieszce. Ona konsekwentnie, krok po kroku wyszywała dalej. Była niezwykle wytrwała – wspomina pani Renata.

 

Tylko jedno marzenie

 

Jak się później okazało, ten upór się opłacił. Prace Agnieszki zostały zauważone i docenione. Na Międzynarodowym Konkursie „Mieszkam w Beskidach” organizowanym corocznie przez GOK w Świnnej już trzykrotnie zdobyła pierwsze miejsce.

 

– Dawniej moje prace były oglądane tylko przez moją rodzinę. Wisiały tylko w moim domu. Nikt o mnie nie wiedział, a ja tak bardzo tego chciałam – mówi Agnieszka. Jej marzenie się spełniło. Dzisiaj jej prace można podziwiać w Gminnym Ośrodku Kultury w Świnnej. – Cieszę się, bo moja mama jest ze mnie dumna. Lubi patrzeć jak wyszywam, ale nigdy nie sądziła, że coś z tego będzie – dodaje wyraźnie zadowolona i dumna Agnieszka.

 

Kiedy jednak pytam, czy to było jej największym marzeniem, kiwa przecząco głową i mówi: – Chciałabym mieć własną, wielką wystawę, w dużym mieście tak, aby oglądało ją wiele osób. Wtedy czułabym się prawdziwą artystką – dodaje zakłopotana.